Rozważanie na dziś

26 lutego 2024 r. (Poniedziałek II tyg. WP)

Duchu Święty, prowadź!

W pierwszej kolejności trzeba pamiętać, że Ojciec wybaczył nam o wiele więcej, niż wszystko to, co my możemy wybaczyć wszystkim naszym bliźnim w ciągu całego naszego życia. Ta świadomość sprawia, że w naszych sercach króluje miłość, a nie po ludzku pojmowana sprawiedliwość i mściwość. Mogłoby się jednak wydawać, że Bogu jest łatwiej, bo przecież jest Bogiem. Ale fakt, że dla dzieła odkupienia pozwolił swojemu Synowi zstąpić na ziemię ma nam choć w minimalnym stopniu uzmysłowić, że dla Boga to też było trudne. Swoimi grzechami obraziliśmy Go już wiele razy i nieprzerwanie nadal Go obrażamy. I to nie jest w tym sensie, że Bóg na każdy nasz grzech „łapie focha”. Obrazić Boga to zadać mu uczucie zranionej ,odrzuconej miłości i to miłości nieskończonej. Żeby sobie z kolei to uzmysłowić trzeba sobie przypomnieć sytuację z życia w której ktoś, kogo kocham, odrzuca moja miłość traktując ją jako nic nie znaczący wypływ emocji, jednocześnie nie zdając sobie sprawy z mojego szczerego zaangażowania. O ileż bardziej więc wzrasta świadomość konieczności unikania popełniania kolejnych grzechów?

W jakich sytuacjach szukam surowej sprawiedliwości względem bliźnich, zwłaszcza najbliższych? Co takiego mnie zniewala odbierajac mi wolność przebaczania win i darowania długów?

Boże, uwolnij mnie od moich zniewoleń.

Chwała Panu!


25 lutego 2024 r. (II Niedziela WP)

Duchu Święty, prowadź!

Wyjątkowość dzisiaj opisanego w Ewangelii wydarzenia, czy raczej przeżycie go „na żywo” mogłoby w każdym z nas spowodować serię niekontrolowanych i niezrozumiałych reakcji i słów. Szeroko otwieramy oczy, gdy widzimy jakąś iluzję w istocie nie wykraczającą poza prawa natury. A tu mamy do czynienia z nieprawdopodobnym cudem: oto Jezus, którego wszyscy postrzegali jako zwykłego człowieka, przybiera wygląd, moc i właściwości takie, jakimi odznacza się jakaś pozaziemska postać o wszechpotężnej mocy. Uczniowie mogli się zatem słusznie przestraszyć. Ale Jezus chce ich umocnić, nawet na moment, w którym dokonuje się przemienienie – On jest kochającym nas Bogiem, potężnym i dobrym. On jest mocny zgładzić grzech i śmierć i nic nie powinno wzbudzać w nas strachu, że zostaniemy sami bo On jest wiekuistym Bogiem z nami.

Co robię wobec piętrzących się wątpliwości w wierze? Czy rozpoznaje fakt bycia blisko Jezusa jako coś dobrego dla mnie?

Boże, umocnij moją wiarę.

Chwała Panu!


24 lutego 2024 r. (Sobota I tyg. WP)

Duchu Święty, prowadź!

No ale przecież nie da się być doskonałym. Każdy przecież grzeszy, każdy popełnia błędy i każdy ma jakieś niedociągnięcia. No więc o co chodzi z tą doskonałością? Nie możemy być dokładnie tacy jak Bóg. Ale mamy tego pragnąć i wszystkimi siłami starać się wypełniać Jego wolę. Podążanie ścieżką tego pragnienia bycia jak Bóg i wypełnianie Jego woli może nam dać boską doskonałość, udział w Jego bóstwie. Za pragnieniem doskonałości muszą iść próby naśladowania Boga w Jego miłości, dobroci.

Czy staram się każdego dnia wypełniać wolę Bożą? Czy próbuję naśladować mojego Boga po to, by w wieczności mógł uczynić mnie podobnym do siebie?

Panie, uświęcaj mnie Twoją świętością.

Chwała Panu!


23 lutego 2024 r. (Piątek I tyg. WP)

Duchu Święty, prowadź!

Modlę się rano, modlę się w południe, modlę się wieczorem, odmawiam Różaniec, odmawiam litania, nowennę pompejańską, codziennie czytam Pismo Święte i uczestniczę we Mszy Świętej. Tylko czy w tym wszystkim pamiętam o wskazaniu Jezusa, by miłować się wzajemnie z bliźnim? Chętnie bowiem wypowiem się o tym, czy o tamtym człowieku, że dobrze by było żeby zginął, lub żeby stała mu się jakaś krzywda. Każdy z nas ma wokół siebie wiele takich ludzi, których raczej nie miłuje tak, jak możnaby tego oczekiwać od chrześcijanina. Oczywiście nie muszę wszystkich sztucznie przytulać ani się uśmiechać bo rzeczywiście różnie relacje międzyludzkie się układają. Miłość chrześcijańska nie polega na emocjonalnym przytulaniu się pomimo krzywd, jakie czasami doznaję od drugiego człowieka. Wystarczy, że – po pierwsze – będę wszystkim życzył zbawienia wiecznego, a po drugie – nie będę życzył nikomu krzywdy doczesnej. Tyle wystarczy, by spełnić nakaz Boży „miłuj bliźniego, jak siebie samego”.

Jak często przeklinam innych ludzi życząc im krzywdy lub śmierci? Czy potrafię modlić się za nieprzyjaciół zwłaszcza, gdy wyrządzają mi jakąś krzywdę?

Boże, naucz mnie miłości bliźniego.

Chwała Panu!


22 lutego 2024 r. (Święto Katedry św. Piotra)

Duchu Święty ,prowadź!

Za kogo ludzie uważają Syna człowieczego? To pytanie jest do nas, wierzących. Tylko za kogo mają Go uważać? Z jednej strony mogą o Nim poczytać. Z drugiej strony to w pewnym sensie my jesteśmy odpowiedzialni za to, za kogo ludzie uważają Syna Człowieczego. Patrzą na nas i wyciągają wnioski – kim jest Ten, którego słuchają chrześcijanie. Gorzej, jeśli chrześcijanie nie zawsze słuchają Jezusa. W Wielkim Poście należy sobie zadać pytanie nie tylko o to kim dla mnie jest Jezus, ale też o to jak swoim życiem Go ukazuję innym.

Czy dzięki mojemu świadectwu ludzie widzą w Jezusie Syna Bożego? Czy każdego dnia nawracam się, by być bliżej Jezusa i lepiej świadczyć o Nim?

Panie, pomóż mi w bliźnim widzieć Ciebie.

Chwała Panu!


21 lutego 2024 r. (Środa I tyg. WP)

Duchu Święty, prowadź!

Wielki Post jest okazją do nowego spojrzenia na słowa Jezusa „jestem cichy i pokornego serca”. To właśnie tej cichości i pokory mamy się uczyć. Wydaje nam się bowiem, że wiarę wzmocnimy dzięki oglądaniu cudów, dzięki spektakularnym i masowym cudom i nadzwyczajnym zjawiskom, dzięki hucznym uwielbieniom, na których pozwala się nam wykrzyczeć nasze uczucia względem Boga. Oczekujemy od Boga, czy od Kościoła, że czymś nas zachwyci, zadziwi, zainteresuje. Tymczasem Jezus przychodzi cicho. Pragnie cicho przemawiać do serca, które wówczas staje się szczere jak rzadko dotąd: „czy kochasz Mnie?” Na modlitwie nieraz narzekamy: bo modlitwa nie „płynie”, bo nie otrzymujemy żadnych znaków, jakichś namacalnych dowodów na to, że Bóg jest, słucha i że zaraz spełni moja zachciankę. A w dzisiejszej Ewangelii mówi, że żaden znak nie będzie dany. Trzeba nam cierpliwie czekać na znak Jonasza – jedyny, największy cud, który jest nie tylko spektakularny, ale i te wiarę zapoczątkował.

Na czym opieram swoją wiarę? Co musi się stać, by moja wiara była mocniejsza?

Boże, ucz mnie cichości i pokory serca.

Chwała Panu!


20 lutego 2024 r. (Wtorek I tyg.WP)

Duchu Święty, prowadź!

Miłość względem Boga – oczywiście. Miłość względem ludzi – a to zależy. Jezus uczy nas dziś modlitwy. Modlitwa jest jednym z trzech, obok postu i jałmużny, najważniejszych dobrych uczynków, które powinniśmy, szczególnie w Wielkim Poście, czynić. Trzeba pamiętać, że modlitwa służy Bogu, ale jej skutki mają dotykać również bliźnich, także tych, za którymi – mówiąc delikatnie – nie przepadam. „Ojcze nasz”, mówi ten człowiek, który jest gotowy powiedzieć swemu nieprzyjacielowi „Bóg jest naszym Ojcem, moim i Twoim”. Nie „tylko moim, bo ty jesteś zły”, ale „naszym, bo kocha Ciebie i mnie taką samą nieskończoną miłością”.

Czy pamiętam o miłości bliźniego, gdy oddaje wzniosłe hołdy Bogu? Co mogę uczynić dla bliźniego, który doznał ode mnie przykrości?

Ojcze, usuń z mego serca obłudę i hipokryzję.

Chwała Panu!


19 lutego 2024 r. (Poniedziałek I tyg.WP)

Duchu Święty, prowadź!

Jakże wiele jesteśmy winni drugiemu człowiekowi! Zwłaszcza temu, który znajduje się w ciężkiej potrzebie. Jakże powinniśmy być miłosierni! Drugi człowiek potrzebuje naszej miłości, uśmiechu, spojrzenia, rozmowy, zrozumienia. Każdy! Chory, więzień, żebrak. Wielu jednak ludzi odruchowo się zbuntuje i zapyta „a co mnie obchodzi jakiś obcy, ktoś wykolejony, a może nawet przestępca, złodziej, kaleka czy ktokolwiek z marginesu społecznego?”. Jakże potrzebujemy być miłosierni! Jeśli nawet nie ze względu na tych biednych ludzi, których los potraktował tak a nie inaczej, to chociaż, a może zwłaszcza, ze względu na miłość Chrystusa, która dla mnie o wiele więcej wycierpiała. Jezus jest Tym, którego mam dostrzec w drugim człowieku – słabszym pod wieloma względami. Jemu ofiarujmy bezinteresowne dobro względem bliźnich.

Czy potrafię być dobry dla tych, którzy potrzebują mnie, choć mnie nie znają? Kiedy odmówiłem bliźniemu pomocy, choć bardzo o nią prosił?

Panie, pomóż mi być miłosiernym.

Chwala Panu!


18 lutego 2024 r (I Niedziela Wielkiego Postu)

Duchu Święty, prowadź!

Jezus przyszedł na ziemię i jakoś zjednoczył się z każdym z nas. Dziś wystawia się na pokusy diabła. Każdy z nas stoi w niebezpieczeństwie pokus, dzikich bestii czyhających na naszego ducha. Jednocześnie Aniołowie służą każdemu z nas, choć bardzo często o tym zapominamy. Gdybyśmy jednak pamiętali, że Aniołowie, Święci, Najświętsza Maryja Panna a nawet sam Bog chcą być blisko nas, byśmy nie ulegali tym złym podszeptom być może goręcej zapragnęlibyśmy zawalczyć o naszą duszę. Nasza ojczyzna jest w niebie. Trzeba nam zawsze, każdego dnia nawracać się, to znaczy: przemieniać swój umysł i wolę, by parła ku temu, co podoba się Bogu, co jest zgodne z Jego wolą i co zbliża nas do zbawienia. Najłatwiej wolę Bożą odkryć w Piśmie Świętym, przede wszystkim w Ewangelii. Warunkiem jest jednak nasza decyzja – wiara i ufność, jakie złożę w Bogu, który w swoim słowie za każdym razem zachęca i przypomina „bądź ze Mną, kocham Cię”.

Jakie mam wielkopostne postanowienie? Czy pamiętam o ciągłym nawracaniu się nawet poza Wielkim Postem?

Boże, nie daj mi z Tobą rozłączyć się.

Chwała Panu!


17 lutego 2024 r. (Sobota po Popielcu)

Duchu Święty, prowadź!

Z jednej strony rzeczywiście mamy podstawy żeby porównywać jedni drugich. Przecież nie jestem przestępcą, mordercą ani złodziejem, więc to ja jestem sprawiedliwy, a tamci są źli. Więc niech ci źli się nawracają. Niemniej obiektywna prawda jest taka, że w lustrze świętości i sprawiedliwości Bożej każdy z nas wypada słabo. Każdy z nas jest grzesznikiem. Warto zwrócić uwagę na to, że Jezus nie mówi o patologicznych przestępcach tylko o grzesznikach. Zatem wszyscy powinniśmy się nawracać. Każdy z nas jest wezwany do nawrócenia. Każdy z nas potrzebuje lekarza duszy. Każdy z nas wie lub przynajmniej przeczuwa w jaki sposób jeszcze może zbliżyć się do Pana Boga. Wielki post jest czasem aby podjąć próbę zrealizowania tego.

Z jaką łatwością przychodzi mi osądzać bliźnich? Czy nie wynoszę się nad innych jako ten, co grzeszy rzekomo mniej?

Panie, naucz mnie pokory.

Chwała Panu!


16 lutego 2024 r. (Piątek po Popielcu)

Duchu Święty, prowadź!

Współcześnie post jest źle rozumiany jako rodzaj jakiejś diety. Co więcej, panuje powszechne przekonanie, że Kościół zmusza ludzi do modyfikacji nawyków żywieniowych; że dyktuje ludziom co mają jeść, a czego nie i kiedy. Po pierwsze Kościół nigdy do niczego nie zmusza, a po drugie post powinien być czymś, co wypływa z serca człowieka a nie jest przestrzegane tylko dlatego, że odgórnie narzucane. Chodzi o motywację i intencję. Jeśli bowiem mam świadomość tego, ze względu na Kogo odmawiam sobie niektórych przyjemności, to wówczas sam przekonuję się o tym, że pościć po prostu trzeba. Praktykowanie postu powinno wynikać z świadomości po pierwsze własnej słabości, której ulegając odrzucam miłość Pana Boga i buntuje się przeciw Niemu, a z drugiej strony powinno wynikać z świadomości, że oto przeżywam pamiątkę dnia, w którym Osoba, która kocha mnie bardziej niż moi rodzice, umiera na krzyżu z miłości dla mnie. Post zatem nie jest dietą i nie jest nie narzuconym obowiązkiem. Post powinien być dla każdego z nas solidarnym zjednoczeniem się ze Zbawicielem w trudnych chwilach Jego cierpienia wynikającego z męki lub odrzucenia przez ludzi Jego miłości.

Czy dobrze rozumiem praktyki religijne wypływające z przynależności do Kościoła? Jaka motywacja kieruje mną przy podejmowaniu jakichkolwiek obowiązków wiary katolickiej?

Boże, stwórz we mnie czyste serce.

Chwała Panu!


15 lutego 2024 r. (Czwartek po Popielcu)

Duchu Święty, prowadź!

Każdy grzech jest jakimś aktem odrzucenia Pana, jest jakimś zadaniem Mu cierpienia. I niekoniecznie tego fizycznego. Raczej cierpienia, jakiego doświadcza każdy z nas gdy ktoś odrzuca naszą miłość. Wiemy doskonale, że jesteśmy zdolni to wielu spektakularnych czynów w imię miłości. Często z poniżającą szkodą dla samego siebie. Jakże często jednak ludzie odrzucają naszą miłość! Jak się wtedy czuję? Czego doświadczam? Jezus kocha nas bardziej niż ktokolwiek. Jest to miłość mądra i wymagająca, nie zaś taka, która nas rozpieszcza i spełnia egoistyczne zachcianki. Warto więc dla tej miłości zaprzeć się samego siebie, wiernie wypełniać zadania codzienności i modlić się o zbawienie całego świata.

Czy potrafię z miłością dać swój czas bliźniemu nawet gdy nie mam na to ochoty? Czy staram się w moim bliźnim widzieć Chrystusa, który łaknie mojej uwagi i troski?

Boże, naucz mnie prawdziwej miłości!

Chwała Panu!


14 lutego 2024 r. (Środa Popielcowa)

Duchu Święty, prowadź!

Różnica między świadectwem a modlitwą na pokaz tkwi w intencji. Prawda jest znana tylko mi a jeszcze bardziej Panu Bogu. Bo mogę się modlić na pokaz i wmawiać sobie i wszystkim wokół, że to nie na pokaz tylko szczere wołanie do Pana Boga, ale Pan Bóg zna moje serce lepiej niż ja i wie doskonale jakie intencje w nim drzemią. Podobnie rzecz ma się z postem, jałmużną, pokutą oraz udziałem w innych praktykach. Bóg wie doskonale jaki jest cel moich działań. Wielki Post jest okazją do tego, by zbliżyć się do prawdy: prawdy o mojej grzeczności, ale też prawdy o mojej modlitwie, o moim nawróceniu i o moich intencjach. Oby to nie był zmarnowany czas. Oby żaden na czas, w którym podejmuję dzieło nawrócenia nie był zmarnowany.

Jaka jest prawda o moich praktykach religijnych? Jaka jest prawda o moim wyznawaniu miłości Panu Bogu?

Boże, pobłogosław moim dobrym postanowieniom.

Chwała Panu!


13 lutego 2024 r. (Wtorek VI tyg.zw)

Duchu Święty, prowadź!

Dla uczniów największym problemem było to, że nie mają chlebów i pewnie będą głodni. I tylko na tym się skupili pomimo, że dwa razy widzieli cud rozmnożenia chleba. Powinni zatem być pewni, że nie mają o co się martwić a właściwie powinni się martwić jedynie o kwestie związane ze swoją formacją. Jezus przypomina im, aby strzegli się kwasu faryzeuszów. Przecież właśnie to nauczanie jest ważniejsze od problemu braku chlebów. Jezus pokazuje dziś uczniom o co powinni się martwić w pierwszej kolejności: i głównym zmartwieniem powinna być formacja duchowa a o posiłek dla ciała nie ma co się martwić bo, jeśli zajdzie taka potrzeba, to Jezus da im potrzebny pokarm.

O co najbardziej martwię się w mojej codzienności? Które miejsce pośród moich spraw zajmują kwestie związane z duchową formacją?

Boże, wskaż mi każdego dnia to, co najważniejsze.

Chwała Panu!


12 lutego 2024 r. (Poniedziałek VI tyg.zw)

Duchu Święty, prowadź!

Albo szukali sensacji, albo chcieli wiarę oprzeć na doświadczeniu. Szukanie sensacji mija się z celem, bo nie o sensację chodzi w wierze. Z kolei opieranie wiary na doświadczeniu wypacza istotę wiary. Wiara bowiem jest czymś więcej, niż tylko uznanie istnienia czegoś lub zajścia jakiegoś zjawiska. Jest oczywiście przekonaniem o istnieniu czegoś pomimo braku fizykalnych dowodów. Ale czymże więcej jest wiara, niż uznaniem lub nieuznaniem istnienia czegoś? Wiara to przede wszystkim zaufanie Komuś większemu ode mnie samego. Zaufanie, że ten Ktoś ma w ręku moje życie i zatroszczy się o mój los nawet pomimo powszechnego doświadczenia śmierci. Wiara zatem nie może być utożsamiana z doświadczeniem fizycznym obojętnie jakiego rodzaju. Wiara to ufność oparta na miłości.

Na czym opieram swoją wiarę? Czego oczekuję od Boga, skoro deklaruję, że w Niego wierzę?

Panie, naucz mnie prawdziwej wiary.

Chwała Panu!


11 lutego 2024 r. (VI Niedziela zwykła)

Duchu Święty, prowadź!

To nie jest zbyt łatwe doświadczyć ogromnej łaski, ogromnego cudu i nikomu nie powiedzieć komu tę łaskę zawdzięczam. Jakże więc człowiek z dzisiejszej Ewangelii miał opanować swoją radość przynajmniej do momentu złożenia ofiary za swoje uzdrowienie? Jakże trudne jest sobie uzmysłowić to, czego doświadczył uzdrowiony z dzisiejszej Ewangelii: nie dość, że był chory na nieuleczalną chorobę, to jeszcze był społecznie wykluczony, traktowany przez wszystkich z obrzydzeniem, a nawet jako ktoś, po dotknięciu którego należy się rytualnie oczyścić. Potwornie poniżająca choroba, którą usunął Jezus. Jezus nie potępia jego postawy po uzdrowieniu. Dzisiejszy fragment Ewangelii ma nam raczej przypomnieć komu w pierwszej kolejności zawdzięczamy uzdrowienie z jakiejkolwiek słabości: czy to fizycznej choroby, czy też grzechu. To Bóg uzdrawia człowieka i to Jemu w pierwszej kolejności mamy z uwielbieniem powtarzać słowa podziękowania, albo z wdzięcznością składać Mu różne ofiary.

Czy nie wmawiam wszystkim ludziom, że całe dobro, które posiadam zawdzięczam wyłącznie sobie? Czy potrafię Bogu okazać wdzięczność za otrzymane łaski?

Boże, pomóż mi uwielbiać Ciebie.

Chwała Panu!


10 lutego 2024 r. (Wsp.obow. św. Scholastyki, dziewicy)

Duchu Święty, prowadź!

Prawdopodobnie, gdy chleb i ryby były rozdawane, nikt nie zorientował się, że właśnie zostały rozmnożone. Dopiero można było zdać sobie sprawę z cudu, gdy już wszyscy się najedli i gdy zebrano ułomki. Wiele cudów dzieje się poza naszą uwagą: cud, gdy ktoś odzyskuje radość życia, cud, gdy głodny niespodziewanie staje się sytym za sprawą ludzkiej dobroci, cud powstania nowego życia, cud eucharystyczny. Gdyby cuda były możliwe to zbadania za pomocą fizykalnych metod, przestałyby zadziwiać swoją wyjątkowością i tym, że są one prawdziwe dziełem Bożym. Cuda muszą jakoś dziać się poza naszą percepcją. Dlatego potrzeba wiary, by doświadczyć skutków działania cudu. Potrzeba też wiary, by nie chcieć badać cudu ludzkimi pomiarami.

Czym dla mnie jest cud? Czy potrzebuję cudu, by nakarmić swój głód sensacji? A może po to, by wiara stała się wiary-godna?

Boże, naucz mnie być ufnym wobec Twoich dzieł.

Chwała Panu!


9 lutego 2024 r. (Piątek V tyg.zw)

Duchu Święty, prowadź!

Usłyszeć słowo Boże jest bardzo łatwo. Wystarczy, że ktoś je przeczyta i ono fizycznie wpadnie do naszych uszu. Ale odpowiedź na to słowo wymaga czegoś więcej niż słuchanie uszami. Słowo Boże jest słowem żywym więc potrzeba je słuchać sercem i odpowiedzieć na nie sercem. Dlatego Słowo Boże, by zadziałało w życiu człowieka, wymaga pewnego otwarcia ze strony człowieka. Otwarcia na to, co nadprzyrodzone a nie jedynie na to, co fizyczne, dotykalne, sprawdzalne. Wymaga zaufania, dobrej woli i szczerego zawierzenia się Bogu. Można słowo Boże potraktować jak zwykłe ludzkie słowo, które można przeczytać, usłyszeć uszami. Ale ono nie jest słowem ludzkim tylko słowem Bożym i trzeba prosić Boga, by pomógł mi się na nie otworzyć.

Z jakim nastawieniem słucham słowa Bożego? Jak traktuje ludzi, którzy chcą mi przekazać Bożą wolę?

Boże, otwórz mnie na Twoje słowo.

Chwała Panu!


8 lutego 2024 r. (Czwartek V tyg.zw)

Duchu Święty, prowadź!

Panuje przekonanie, że wśród ludzi niewierzących lub innowierców Duch Święty nie działa. Nie mogą się więc dziać cuda. Ale mimo wszystko istnieje w człowieku pewne pragnienie obcowania z tym, co święte, prawdziwe i dobre. Ludzie, którzy walczą z wiarą chrześcijańską nawet nie zdają sobie sprawy z tego ile jej zawdzięczają. Najwięcej zawdzięczają Bogu, z którym walczą: On daje im istnienie i cały czas czeka aż ci ludzie do Niego powrócą. Niektórzy wracają – potrzebują do tego doświadczyć cudu, dobra ze strony chrześcijan, usłyszeć coś, co dotknie ich serce. A czego ja potrzebuję bym nawrócił się z drogi słabej wiary na drogę wiary mocnej i autentycznej?

Jakie sytuacje pobudzają moją wiarę? Czego muszę unikać, by moja wiara nie słabła?

Boże, daj mi siłę wytrwania w wierze katolickiej.

Chwała Panu!


7 lutego 2024 r. (Środa V tyg.zw)

Duchu Święty, prowadź!

Decyzja o jakimkolwiek czynie człowieka rodzi się najpierw w jego sercu, a pochodzi z jego woli. Wszystko, co czyni człowieka nieczystym jest jego wolną decyzją bo to człowiek decyduje o tym czy popełni grzech lub czy go nie popełni. Oczywiście można mówić, że przecież zło pochodzi od szatana i w ten sposób odsuwać od siebie winę za popełnienie grzechu. Oczywiście szatan kusi człowieka i gdyby nie szatan, nie byłoby pokus, ale to człowiek jest ostatecznym decydentem o tym czy czyn będzie miał miejsce lub czy nie będzie miał miejsca. Ale wszyscy odkupieni mają jeszcze możliwość żałowania za swoje grzechy i szukania przebaczenia u Pana Jezusa. Dlatego chrześcijanin to człowiek nadziei, bo choćby jego grzechy były jak szkarłat, wybieleją dzięki Krwi Zbawiciela.

Czy poczucie winy za uświadomione zło, które popełniłem prowadzi mnie do rozpaczy czy do spowiedzi? Czy staram się naprawić skutki zła, którego się dopuściłem?

Boze, pomnóż moją wiarę w Twoje miłosierdzie.

Chwała Panu!


6 lutego 2024 r. (wsp.obow. św. Pawła Miki i Towarzyszy, męczenników)

Duchu Święty, prowadź!

Niedzielna Msza Święta, wstrzemięźliwość od pokarmów mięsnych w piątki, Boże Narodzenie i związane z nim tradycje – wiele z tych rzeczy przestrzegamy po prostu dlatego, że tak nas nauczono, tak robiło się w domu, taki jest zwyczaj, tak się przyzwyczaiłem itp. tylko czy o to chodzi? Skąd pewność, że nawet wykonując te wszystkie „zobowiązania” nie popełniam grzechu? Chrystusa nie interesują zewnętrzne przejawy pobożności jeśli nie są one wynikiem autentycznego zaangażowania serca. Warto więc zapytać się o motywacje, jakie towarzyszą mojemu realizowaniu praktyk religijnych.

Gdzie wędrują moje myśli, gdy jestem na Mszy Świętej? Czy nie szukam wymówek i dyspens w obliczu praktyk religijnych, które bywają dla mnie mało komfortowe?

Boże, naucz mnie być konsekwentnym.

Chwała Panu!


5 lutego 2024 r. (wsp.obow. św Agaty, dziewicy i męczennicy)

Duchu Święty, prowadź!

Jakoś mało słychać o tym, by ówcześni chorzy udawali się do ówczesnych specjalistów od chorób. Można zatem wnioskować, że względem ówczesnych lekarzy ludzie już nie mieli kompletnie zaufania Jedyny, któremu mogli jeszcze zaufać to Ten, o którym tak wiele się mówi, że Jego moc uzdrawia, że wystarczy się dotknąć frędzli Jego płaszcza i już odzyskuje się zdrowie. Jednocześnie musiało być bardzo wielu chorych w czasach Jezusa skoro cud uzdrowienia to jeden z najczęstszych cudów, jakich dokonywał Jezus. Każdy człowiek czasami choruje mniej lub bardziej poważnie. Musimy jednak pamiętać, że choćbyśmy odzyskali zdrowie fizyczne to zdrowie duchowe jest o wiele ważniejsze, a musimy o nie zabiegać o wiele częściej, gdyż każdego dnia człowiek jest narażony na chorobę duszy, jaką jest grzech. Doświadczenie pokazuje, że ludzi mniej obchodzi zdrowie duchowe niż fizyczne. A powinno być zupełnie odwrotnie.

Jaką wagę przywiązuje do ziemskich wartości? Czy zdrowie fizyczne jest celem mojego życia czy jedynie środkiem, na którym buduje fundamenty mojego życia duchowego?

Boże, obdarz mnie wrażliwością na głos sumienia.

Chwała Panu!


4 lutego 2024 r. (V Niedziela zwykła)

Duchu Święty, prowadź!

W obliczu choroby najłatwiej jest się rozleniwić, na wszystko machnąć ręką, obrazić się, także na Pana Boga i jeszcze Go oskarżyć, że chorobę zesłał a na koniec pójść spać. Jest jeszcze inna postawa. Postawa, która jest prawdziwym dowodem na to, że człowiek może być wielki, zwłaszcza, gdy doświadcza swej małości. Gdy chorujesz, proś Chrystusa, by pozwolił ci twoje cierpienie złączyć z Jego cierpieniem na krzyżu. Ofiaruj je wtedy za jakiegoś grzesznika lub kogoś spośród bliskich. Wówczas twoje cierpienie nabierze wartości zbawczej, zasługującej a niebezpieczeństwo popadnięcia w rozpacz oddali się od ciebie. Za kilka dni będziemy obchodzić dzień chorych. Nie jest to dzień użalania się nad chorymi, ale okazja do uświadomienia sobie, że Chrystus wziął na siebie nasze słabości, dźwigał nasze choroby, a przez swoje cierpienie odkupił cały świat. I jakiegokolwiek cierpienia doświadczam – ma ono sens tylko wtedy, gdy proszę Jezusa, by uświęcił je swoim cierpieniem.

Jakie postawy rodzą się we mnie w obliczu choroby? Czy proszę Boga, by pomógł mi przeżyć chorobę po chrześcijańsku? Czy jestem zawsze gotowy na śmierć?

Boże, daj mi siłę i ufność.

Chwała Panu!


3 lutego 2024 r. (Sobota IV tyg.zw)

Duchu Święty, prowadź!

Ulitował się nad nimi ponieważ dostrzegł jakąś ich nędzę. Dostrzegł, że brakuje im czegoś bardzo ważnego. W odpowiedzi na sytuację, jaką dostrzegł, zaczął ich nauczać, uzdrawiać i wyrzucać złe duchy. Tak naprawdę każdy chrześcijanin właśnie tego potrzebuje: słowa prawdy, uzdrowienia ciała i duszy. Jeśli nie żyjemy chrześcijańskim życiem, możemy robić sobie wymówki: że wokół nas nie ma nikogo godnego naśladowania, że ludzie Kościoła sami są grzeszni, że nauczanie Kościoła, nawet począwszy od najwyższych szczebli jest niejasne i dwuznaczne. Z drugiej strony jednak należy siebie szczerze zapytać czy wina przypadkiem nie leży po mojej stronie.

Czy proszę Ducha Świętego o ciągłe utwierdzanie mnie w prawdzie chrześcijańskiej? Czy dbam o swoją duszę poprzez regularny sakrament pokuty i pojednania i przyjmowanie Eucharystii?

Boże, daj mi pragnienie podążania drogą zbawienia.

Chwała Panu!


2 lutego 2024 r. (Święto Ofiarowania Pańskiego)

Duchu Święty, prowadź!

Przyjęło się niekiedy przepuszczać, że Symeon jest jednym z kapłanów Starego Przymierza. Ewangelia dzisiejsza jednak wprost o tym nie mówi. Nazywa go po prostu starcem, który mieszkał w Jeruzalem a za natchnieniem Ducha po prostu przeszedł do Świątyni. Tak jak i dziś wielu z nas, gdy idzie do świątyni, czyni to za natchnieniem Ducha. Oby tak rzeczywiście było zawsze, chodź czasami to tylko nawyk, przyzwyczajenie. Być może i one również są pewnym wyrazem działania Ducha Świętego. Symeon był kimś zasłuchanym w Słowo Boże. Był kimś, kto miał zażyłą relację z Duchem Świętym. Można powiedzie,ć że żył Bogiem i Jemu powierzył sprawę swojej śmierci. Duch Święty objawił mu coś wspaniałego, dał mu dostąpić niebywałego zaszczytu – oglądać na ziemi Tego, dzięki któremu on sam będzie mógł wstąpić do nieba i którego tam spotka.

Czy otwieram się na wolę Bożą dotyczącą mojego życia i śmierci? Czy szukam mojego szczęścia w zażyłości z Duchem Świętym?

Boże, niech się dzieje Twoja wola odnośnie do mojego życia.

Chwała Panu!


1 lutego 2024 r. (Czwartek IV tyg.zw)

Duchu Święty, prowadź!

Gdyby Jezus chciał, mógłby jednym gestem dłoni całą ludzkość uczynić wierzącą. Dlaczego jednak nie chce tego robić? Bo jest wierny swoim zamysłom. Jednym z nich bylo odbarowanie ludzi możliwością wyboru. Wyboru czegokolwiek, co ogólnie można nazwać „droga lub ścieżka życia”: wierzyć, lub nie wierzyć; grzeszyć, lub nie grzeszyć; modlić się, lub nie modlić. Na kartach Pisma Świętego jedynie proponuje nam postępowanie zgodne z Jego wolą, abyśmy dostąpili życia wiecznego. Zachęca nas także dziś. Najpierw Jezus głosił Królestwo Niebieskie i wzywał do nawrócenia, później do tej pracy delegował ludzi. Słabych, wątłych i grzesznych. Dlaczego? Aby przez nich wciąż dawać ludziom wybór. W Kościele nikt nas do niczego nie zmusza, choć czasami wydaje się nam, że jest inaczej: „chodź na Msze, bo inaczej nie będziesz mógł iść do bierzmowania, czy do ślubu”, albo „postępuj zgodnie z przykazaniami, bo inaczej nie będziesz mógł iść do Komunii Świętej”. Ale nasze życie zgodne z wiarą opiera się na pierwotnym wyborze „kocham Boga i chcę słuchać Jego woli”. W Kościele o woli Bożej dowiadujemy się najwięcej. Owszem, Kościół bywa grzeszny, ale to ode mnie samego zależy co zrobię z usłyszanym słowem Bożym.

Czy nie obrażam się na Boga i Kościół, gdy stawia mi wymagania dotyczące mojego postępowania i praktyk? Z czego wynika mój brak zgody na niektóre elementy naszej wiary?

Boże, nakłoń moje serce do szukania szczęścia w Tobie.

Chwała Panu!


31 stycznia 2024 r. (Wsp.obow. św. Jana Bosko, prezbitera)

Duchu Święty, prowadź!

Dzisiejsza Ewangelia to kolejny przykład tego, do czego prowadzi grzech przeciwko Duchowi Świętemu. Z jednej strony tłum z podziwem przysłuchuje się nauce Jezusa i przygląda się zdziałanym przez Niego cudom, z drugiej jednak powątpiewają o Nim mówiąc, że jest to zaledwie syn cieśli. Jakież to musiało być poniżające dla Jezusa jednocześnie jak przykre – został posłany do Izraelitów a ci Go odrzucają zadając kłam wierze, którą, dzięki choćby naturalnemu światłu rozumu, mogą aktem woli bezpiecznie przyjąć. Jedynie kilku chorych okazało wiarę Jezusowi i oddało chwałę Bogu.

Skąd rodzą się we mnie wątpliwości w moc i posłannictwo Jezusa? Czy w spowiedzi szukam pomocy, gdy mojej wierze grozi kryzys?

Panie, wzmocnij moją słabą wiarę.

Chwała Panu!


30 stycznia 2024 r. (Wtorek IV tyg.zw)

Duchu Święty, prowadź!

Wystarczyło krótkie zdanie, by ze zgiełku i lamentu dał się usłyszeć drwiący śmiech. Jezus jest zdystansowany względem ich małej wiedzy, świadomości i braku wiary, dlatego pozwala się wyśmiać tym, którzy nie dostrzegają aluzji do nadprzyrodzoności. Emocje są potrzebne wszystkim nam. Nie możemy jednak nadawać im pierwszeństwa pośród motywów, dla których podejmujemy decyzje. Smutek nie może być powodem rozpaczy, braku wiary i rozumu. Śmiech nie może być wynikiem wzgardy ani reakcją na widok czyjejś nadziei. Jezus chce w nas to porządkować. Trzeba jednak porzucić dotychczasowy model myślenia a przyjąć perspektywę Jezusa. Perspektywę, w której to grzech jest najgorszą śmiercią, a fizyczna śmierć jest tylko snem. I warto Mu zaufać. Tylko Jego perspektywa daje nadzieję, przywraca życie i zapewnia pokarm.

Czy staram się patrzeć na świat i historię oczami Jezusa? Czy kocham bliźnich Bożą miłością, czy tylko egoistyczną?

Boże, obudź mnie z letargu zamysłów mego serca.

Chwała Panu!


29 stycznia 2024 r. (Poniedziałek IV tyg.zw)

Duchu Święty, prowadź!

Musiało być dużo tych złych duchów, skoro dwutysięczna trzoda jednomyślnie rzuciła się pędem na pewną śmierć. Świnia jest dla żydów zwierzęciem nieczystym. Z punktu widzenia więc Hebrajczyków demony są niskoupadłymi duchami, skoro błagają o mieszkanie w świniach. Jezus w tekście Ewangelii objawia się jako Władca. On decyduje o tym, co będzie z demonami. Bezrozumne zwierzęta nie mają wyboru – demon zniszczy wszystko, co nie potrafi stawić mu oporu. W człowieku zaś jest coś, co potrafi nawiązać z Bogiem relację – dusza. Dusza pozwala człowiekowi sprzeciwić się złu. To dusza umożliwia człowiekowi naturalną dążność do Boga, ale człowiek w swej wolności aktem woli może te dążność sabotować. Swoimi grzechami wciąż oddała się od Boga, a „zaprzyjaźnia” się z demonem. Człowiek pragnący zjednoczenia z Bogiem będzie się oddalać od demonów. Potrzeba więc nieustannej modlitwy do Boga z prośbą o to, by dawał nam łaskę codziennego pragnienia wzmacniania łączności z Bogiem.

Czy staram się zbliżyć do Boga pomimo moich słabości? Kiedy ostatnio prosiłem Boga o to, by uwolnił mnie od jakiejś pokusy?

Boże, bądź przy mnie w chwili próby.

Chwała Panu!


28 stycznia 2024 r. (IV Niedziela zwykła)

Duchu Święty, prowadź!

Ma władzę. Nad niebem, ziemią, materią i duchem, także nad duchem nieczystym. Duch nieczysty boi się Jezusa, i to panicznie. Nie jest to ten sam strach, o którym mowa, gdy mówimy przysłowie „bój się Boga!”, albo, gdy śpiewamy w jednym z psalmów, „błogosławiony, kto sie boi Pana”. Strach, którym pała demon, to strach przed unicestwieniem. Zaś ta bojaźń, o której mówimy względem Boga, to nie może być strach przed zniszczeniem nas. Bóg, choć ma moc nas unicestwić w jednej chwili, to jednak tego nie zrobi. Nie zrobi tego, gdyż ukochał człowieka nieskończoną miłością. Zresztą stworzył człowieka z miłości. Z miłości dał mu świat, prowadził go i nada prowadzi jak swoje dziecko na ścieżkach życia. W końcu nie zawahał się umrzeć za człowieka z miłości. Nie chce więc nas zniszczyć, o nie! Czego zatem dotyczy bojaźń Pańska? Jest to dar Ducha Świętego, a nie negatywna emocja. Jest to więc dbałość o to, by choćby najmniejszym uchybieniem nie obrazić Boga. Jak to zrobić? Nie tyle jesteśmy sługami i poddanymi Boga, co Jego dziećmi. I ta świadomość ma nas codziennie motywować do tej bojaźni, do tego, by prosić Ducha Świętego o to, by naszego Ojca nigdy nie obrazić naszym niedostatkiem miłości względem Niego.

Czy dbam o swoje serce, by zawsze trwało w łasce uświęcającej? Czy staram się unikać grzechu po to, by nie zranić Bożej miłości?

Boże, dziękuję Ci za moją godność Twojego dziecka.

Chwała Panu!


27 stycznia 2024 r. (Sobota III tyg.zw)

Duchu Święty, prowadź!

Ileż razy wołamy do Boga dopiero wtedy, gdy trudne sytuacje zaczynają nas przytłaczać i wydaje nam się, że toniemy? Ileż razy wydaje się nam, że wszystko, co osiągnęliśmy i co mamy, jest wyłącznie naszą zasługą? Zapominamy bowiem o tym, że wszystko, co zdobyliśmy może zostać utracone w jednej chwili. Ileż razy ulegamy zaślepieniu twierdząc, że ze wszystkim sobie poradzimy sami, że nie musimy się modlić ani liczyć z Bogiem? Ileż razy z żalem krzyczymy „gdzie jest Bóg?”, gdy coś nam nie wychodzi lub gdy przeżywamy jakąś życiową trudność. A Bóg jest przecież cały czas przy nas. Nie możemy pozwolić sobie na to, by o Nim zapomnieć. Nie możemy sobie pozwolić na to, by odmówić Mu realnego uczestnictwa w naszym życiu, naszych sprawach, radościach i problemach.

Czy pamiętam o codziennej wdzięczności Bogu za to, że mnie nie opuszcza? Czy każdego dnia zachowuję wolność od wszystkiego, co ziemskie na rzecz uznania mojej zależności od Boga?

Panie, ratuj mnie, gdy oddalam się od Ciebie.

Chwała Panu!


26 stycznia 2024 r. (Wsp.obow. śww. Tymoteusza i Tytusa, biskupów)

Duchu Święty, prowadź!

Można odnieść wrażenie, że dzisiaj to Jezus występuje w roli Tego, który posyła robotników na swoje żniwo, choć z ust Jezusa te słowa brzmią tak, jakby to Ojciec miał ich posyłać. Jednocześnie Jezus podkreśla, że to nie będzie łatwe żniwo. Uczeń Jezusa bowiem nie zawsze jest przyjęty mile tam, gdzie idzie. Może być tak, że przez pewien czas będzie głodny i spragniony. Ale ogromną radością dla ucznia, przewyższającą satysfakcję płynącą z zaspokojenia własnych potrzeb, jest zwiastowanie Królestwa Bożego. I pewnie współcześnie zapytalibyśmy „cóż to za radość z wiary, Królestwa Bożego, podczas gdy jestem głodny i chce mi się pić?”. Ale uczeń Jezusa to ktoś, kto doświadcza przekonania, że Królestwo Boże przewyższa wszystko: radość bycia najedzonym i napitym, radość wszelkich rozrywek świata, najgłębsze pragnienia człowieka, które można sobie wymarzyć. Nie zdajemy sobie jednak sprawy jakiego rodzaju radości doświadcza mieszkaniec Królestwa Bożego . Jedno jest pewne: Bóg jest prawdomówny i On zapewnia, że warto.

Jaką wagę przywiązuję do świadectwa mojej wiary? Co powstrzymuje mnie przed zwiastowaniem ludziom Królestwa Bożego?

Boże, wzmocnij mnie na drodze powołania, którym mnie obdarzyłeś.

Chwała Panu!


25 stycznia 2024 r. (Święto Nawrócenia św. Pawła Apostoła)

Duchu Święty, prowadź!

Przecież nic z tych rzeczy się nie dzieje, a tylu jest wierzących! Przynajmniej nic o takich cudach nie słyszymy, a ci modlący się i chodzący co niedzielę do kościoła to fanatycy. No właśnie! Nie słychać za wiele o cudach Jezusa, jakie się dzieją przez ręce Jego współczesnych uczniów. I nie powinno być słychać. Cuda są bowiem nie dla sensacji, czy rozgłosu, ale są wynikiem miłości między Nim a człowiekiem, na którym cud ma miejsce. Ma to służyć zbawieniu! Co więcej, skoro gorliwych katolików nazywam fanatykami, to jakże mogę dostąpić łaski oglądania cudu? Przecież człowiek daleki od Jezusa więcej szkody by mógł później swoim przekonywaniem wszystkich o mistyfikacji wyrządzić! Cuda dzieją się tam, gdzie jest uzdrawiająca wiara, miłość do Boga oraz nadzieja, że wszystko, czego mogę w danej chwili doświadczyć, zbliża mnie ku zbawieniu.

Czy nie szukam sensacji w relacjach o cudach? Jaki cud musiałby się wydarzyć, bym dzięki niemu stał się gorliwym katolikiem?

Boże, napełnij mnie gorącym pragnieniem głoszenia Ciebie!

Chwała Panu!


24 stycznia 2024 r. (Wsp.obow. św. Franciszka Salezego, bpa)

Duchu Święty, prowadź!

Z czego może wynikać ta nieostrożność siewcy w pracy? Sypał ziarnem na ciernie, na kamienie, na drogę, a tylko część ziarna padła na żyzną glebę. Pewnie miał bardzo dużo ziarna i sypał je obficie i z takim zamachem, jakby żył nadzieją, że może wyrośnie i na kamieniach, i między cierniami. Być może nawet inni siewcy śmialiby się z niego, że nie zna się na tej pracy: nie przygotował pola pod zasiew, sypie tam gdzie ono na pewno nie wyrośnie. Czym więc tak naprawdę mógł się kierować siewca z dzisiejszej przypowieści? Słusznie Jezus wybrał obraz właśnie takiego siewcy, by pokazać z jaką hojnością Bóg rozsypuje swoje słowo: rzuca je tam, gdzie wszyscy obserwujący z góry by skreślili sukces. Ale Bóg ma nadzieję, że gleba serc ludzi, którzy są być może oporni, w końcu zmięknie i tam słowo również wyda swój owoc.

Czy pozwalam Słowu Bożemu kształtować moje życie? Jakie złe nawyki są we mnie tak mocno zakorzenione, że nie chcę lub nie potrafię się ich pozbyć?

Boże, mów do mnie, pragnę słuchać!

Chwała Panu!


23 stycznia 2024 r. (Wtorek III tyg.zw)

Duchu Święty, prowadź!

Najwyraźniej już byli zniecierpliwieni Jego działalnością. Być może byli też stęsknieni chwili z Nim. Ale wszyscy musimy wiedzieć jedną rzecz: Jezus nie przyszedł na ziemię po to, by oddawać się zaspokajaniu ludzkich doczesnych tęsknot. Przyszedł przede wszystkim po to, żeby zbawić ludzi. Cel ten ma osiągnąć z woli Ojca i właśnie pełnienie woli Ojca jest Jego radością, pokarmem, szczęściem i posłannictwem. Do tego stopnia, że wszystkich tych, którzy również wypełniają wolę Bożą nazywa swoimi najbliższymi: matką, braćmi i siostrami.

Czy wypełniam wolę Ojca prowadząca mnie i moich bliskich do zbawienia? Czy z uwagą szukam woli Ojca w nauczaniu Jezusa?

Chwała Panu!


22 stycznia 2024 r. (Poniedziałek III tyg.zw)

Duchu Święty, prowadź!

Tu nie chodzi o to, że Bóg nie chce przebaczać. To człowiek czasami nie chce przebaczenia. Bluźnierstwo przeciw Duchowi Świętemu to zarzucanie Bogu, że nie ma mocy. Albo przekłamywanie pochodzenia cudów. To nie jest konkretny czyn, za który można żałować, lub nie. To jest blokowanie łaski, którą Duch Święty chce dać. Człowiek może Boga odrzucić. Tylko komu przyniesie to większą szkodę?

Czy wierzę i czy przyjmuję Bożą łaskę, przebaczenie, radość? Czy każdego dnia proszę Boga o światło?

Boże, nie pozwól mi odrzucić Twojej łaski.

Chwała Panu!


21 stycznia 2024 r. (III niedziela zwykła)

Duchu Święty, prowadź!

Jan Chrzciciel został uwięziony. Jego misja dobiegła końca. Teraz swoją działalność rozpoczyna Jezus. Dzisiejsza Ewangelia ukazuje nam pierwsze momenty formowania się Kościoła: nawoływanie do nawrócenia i do wiary w Ewangelię. Jezus powołuje pierwszych uczniów, którzy najwyraźniej już zdążyli się przekonać, że warto iść z Jezusem, gdyż natychmiast porzucili sieci. Natychmiast porzucili to, czym żyli od lat. A nawet można powiedzieć, że porzucili swój dotychczasowy sposób na życie i utrzymanie. Podjęli naprawdę ogromne ryzyko. Po jakimś czasie jednak przekonają się, że było warto. Dla Ewangelii naprawdę warto podjąć ryzyko bez względu na to, co mówi się o Kościele, o Piśmie Świętym, o wierze – a mówi się współcześnie nie za dobrze. Ale to właśnie Bóg, Kościół i Słowo Boże mogą człowiekowi zapewnić prawdziwe, nieusuwalne szczęście. Pytanie tylko czy potrafię zaryzykować i czy uwierzę Bogu, który jako jedyny jest zawsze prawdomówny.

Czy potrafię bezwzględnie zaufać Bogu? Co przeszkadza mi w radykalnym pójściu za Jezusem?

Boże, pomnóż moją ufność.


20 stycznia 2024 r. (Sobota II tyg.zw)

Duchu Święty, prowadź!

Nie jest o tym wprost napisane w dzisiejszym fragmencie Ewangelii, ale skoro tłum zbierał się wokół domu, w którym przebywał Jezus, i w którym to domu miał się posilić, to Jezus zamiast jeść, poszedł do tego tłumu. Być może wcześniej również był długo z tłumem: nauczał, uzdrawiał, po prostu z nimi był. Nawet zapomniał o swoich własnych, ludzkich potrzebach. Zaiste, szalona miłość wobec ludzi! W pewnym sensie zatem niektórzy słusznie mówią, że Jezus odszedł od zmysłów. W jednej z kolęd śpiewamy „Cóż masz, niebo nad ziemiany? Bóg porzucił szczęście twoje. Wszedł między lud swój ukochany dzieląc z nim trudy i znoje”. Szczęście, czyli szczęśliwość nieba jest tym, co Jezus na chwilę opuścił. Jego bowiem szczęściem jest przebywać wśród swojego ludu. Dlatego Jezus jest Emmanuelem czyli, z języka hebrajskiego, Bogiem z nami.

Czy moja miłość do Jezusa wypływa z adoracji, czy może jest ona wyłącznie interesowna? Czy odmawiam Bogu swojej miłości, gdy rzeczy dzieją się nie tak, jak ja bym tego sobie życzył? Czy stać mnie na przejawy szalonej miłości względem Boga?

Boże, naucz mnie miłować Ciebie bardziej, niż kocham to, co ziemskie.

Chwała Panu!


19 stycznia 2024 r. (Wsp.obow. św. Józefa Sebastiana Pelczara, biskupa)

Duchu Święty, prowadź!

Komu można dziś ufać? Spowiednikowi, przyjacielowi, małżonce lub małżonkowi, ojcu i matce… Czasami jednak drugi człowiek zawodzi. Często słyszymy, że i samemu sobie nie można ufać: każdy jest zmienny. Ufać można i warto jedynie Bogu. A jednak Jezus obdarzył zaufaniem Dwunastu. Ale czytając Ewangelię wiemy, że niemal każdy zawiódł. Mniej, bardziej. Piotr, który się wyparł, Judasz, który zdradził, reszta, która uciekła. Jezus im zaufał i nie zawiódł się. On wybrał ich, by z Nim byli. Nie chodzi jednak o to, by byli jedynie kimś na kształt „kumpli”. On wybrał ich, by uczestniczyli w Jego posłannictwie. W osobach biskupów – swoich następców – i wspierających ich kapłanów Apostołowie wypełniają powierzone im zadanie do dziś. Być może Apostołowie zawiedli, ale Jezus się na nich nie zawiódł, bo wciąż są z Nim, abyśmy wszyscy w mocy Bożej szli na wieczne spotkanie z Ojcem – to jest wielkie pragnienie Jezusa .

Czy potrafię zaufać Bogu w osobie kapłanów – biskupa, spowiednika, szafarza sakramentów? Czy moi bliscy mogą zaufać także i mnie? Kiedy nadużyłem czyjegoś zaufania?

Boże, daj mi serce proste i czyste.

Chwała Panu!


18 stycznia 2024 r. (Czwartek II tyg.zw)

Duchu Święty, prowadź!

Słowo stało się ciałem. Wątłym, ludzkim ciałem. Tłum mógł na Nie napierać i nieumyślnie zrobić Mu krzywdę. Każdy bowiem był gotowy, by swoje potrzeby wykrzyczeć Jezusowi głośniej niż inni, pierwej od innych. Ale Jezus zadbał o to, by wciąż być z ludem i nie przejmować się ograniczonością. Kazał bowiem, by łódka była cały czas w pogotowiu. Dziś już nie ma obaw, że ludzie wepchną Jezusa do wody, albo Go zgniotą. O wiele większym niebezpieczeństwem jest teraz to, że ludzie coraz mniej na Jezusa napierają. Coraz mniej wiary jest w naszych modlitwach, coraz mniej wołania z serca – w miejsce wyuczonych formułek, które ustawicznie „zaliczamy” podczas pacierza. A cóż mówić o Mszach Świętych, udziale w procesjach, nabożeństwach, rekolekcjach, nie tylko adwentowych i wielkopostnych? Kościół daje nam niezliczoną ilość miejsc, gdzie możemy spotkać Pana. Kościół jest zawsze gotowy dać nam Jezusa. Tylko z Kościoła Słowo, które stało się ciałem rozbrzmiewa najgłośniej i najwyraźniej.

Jak rozumiem modlitwę pełną wiary? Czy potrafię odejść od swojego schematu modlitwy, by w końcu dać przemówić mojemu sercu? Czy potrafię czasami zamilknąć, by wsłuchać się w głos Boga?

Panie, poślij Twego Ducha, by nauczył mnie właściwie wypowiadać słowa modlitwy.

Chwała Panu!


17 stycznia 2024 r. (Wsp.obow. św. Antoniego, opata)

Duchu Święty, prowadź!

No dobrze, Kościół nakazuje odpoczywać w niedzielę. Ale przecież księża nie odpoczywają: odprawiają Mszę świętą i spowiadają. Wielu ludziom wydaje się, że nie jest to ciężka praca. O tym jednak nie należy wypowiadać się świeckim. Warta rozważenia jest natomiast słuszność samego oskarżenia, że pracują w dzień święty. Ale dziś Jezus nas pyta czy wolno uczynić coś dobrego w dzień święty, czy coś złego? Życie uratować, czy zabić? Zarówno Msza święta jak i spowiedź jak i wszystkie działania podjęte dla naszego zbawienia są czymś dobrym, są ratowaniem naszego życia. I bez względu na to czy jestem bardzo wierzący, czy jestem raczej letnim chrześcijaninem, a może nawet jestem niewierzący, intencją Kościoła względem człowieka jest jego dobro. Nie indoktrynować, nie „wydoić z kasy”, nie udręczać i obarczać zakazami. Kościół chce człowiekowi pomóc odnaleźć jego autentyczne dobro, czyli to, co człowieka prowadzi do pełni życia, co przyniesie mu korzyść.

Jak często oskarżam kapłanów o nieróbstwo, choć tak naprawdę nie wiem czym się zajmują. Czy w Kościele widzę tylko instytucję żądną władzy, wpływów i zysku? Czy szukam dobra dla siebie w Kościele?

Boże, pomóż mi widzieć i doceniać dobro.

Chwała Panu!


16 stycznia 2024 r. (Wtorek II tyg.zw)

Duchu Święty, prowadź!

Możnaby się zastanawiać, że przecież pierwszy szabat to ten, w którym Bóg odpoczął po trudzie stwarzania, jaki podjął. Tak, ale Bóg nie uświęcił szabatu tylko po to, by upamiętnić dzień swojego odpoczynku, nie! Wszystko, cokolwiek Bóg stworzył, ustanowił, zarządził jest dla człowieka, wszystko! Nawet, gdy słyszymy, że Bóg odbiera chwałę – On odbiera ją od człowieka. Nawet jeśli słyszymy, że Aniołowie śpiewają chwałę Bogu – człowiek nie dowiedziałby się o tym, gdyby nie był do tego wspólnego śpiewu zaproszony. Chwałą Boga jest żyjący człowiek. Żyjący, a zatem trwający we wspólnocie z Nim. Szabat jest ustanowiony dla człowieka. Obowiązki szabatu również . To nie dla Boga jest korzystne, że ludzie przychodzą na Mszę Świętą. To człowiek potrzebuje przyjść na Mszę Świętą, potrzebuje nawet nakazu uczestnictwa w Mszy Świętej. I w niebie przekona się w pełni jak wielkie to dobrodziejstwo – dzień święty, Eucharystia i ten kościelny nakaz o cotygodniowym uczestnictwie w Mszy Świętej. A po co człowiek potrzebuje być na Mszy Świętej? By razem z Bogiem już tu na ziemi cieszyć się choćby namiastką odpoczynku razem z Bogiem.

Jaki jest mój stosunek do coniedzielnej Mszy Świętej? Czy próbuje w Mszy Świętej znaleźć Boga, który mnie kocha, czy tylko czekam aż się… skończy?

Boże, daj mi poznawać Twoją miłość do mnie!

Chwała Panu!


15 stycznia 2024 r. (Poniedziałek II tyg.zw)

Duchu Święty, prowadź!

Wiele przepisów dyscyplinarnych Starego Testamentu po prostu się zdezaktualizowało. Na temat niektórych moglibyśmy się wręcz oburzyć i przyznać, że nie wyobrażamy sobie dzisiaj przestrzegania ich. Ale cały Stary Testament jest świadectwem rozwoju człowieka w jego drodze do nieba, w jego dojrzewaniu do poznania Boga, świadomego uczestnictwa w kulcie, posłuszeństwa, dyscypliny. Izraelitom te wszystkie przepisy po prostu były potrzebne, by nie zagubili miłości Boga w okolicznościach, w jakich przyszło im żyć, de facto niejednokrotnie bardzo trudnych. Przepisy moralne Starego Testamentu i dla nas pozostają jak najbardziej aktualne, ot choćby Dekalog czy Przykazanie miłości. Jezus Chrystus przyniósł nowe prawo. Zawarł je w licznych mowach, przede wszystkim w Kazaniu na górze i w ośmiu błogosławieństwach. Współczesny człowiek jakoś intuicyjnie potrafi odróżnić dobro od zła. Niestety jednak często usiłuje oszukać samego siebie i szukać usprawiedliwienia swoich występów. Zło czai się dosłownie wszędzie, ale chrześcijanin to człowiek nadziei, miłości i bezgranicznego zaufania wobec miłosiernego Jezusa Chrystusa, który zrobi wszystko, byśmy byli z Nim, oczywiście tylko wtedy, gdy będziemy tego chcieć i to pragnienie wprost Mu wyrażać. Trzeba zatem każdego dnia prosić Jezusa Chrystusa, by nie pozwolił nam pogubić się w czasach, w jakich nam przyszło żyć.

Jak często modlę się do Boga o światło? Czy potrafię wskazać momenty, w których oszukuję samego siebie, by usprawiedliwić swoje grzechy?

Panie Jezu, niech Twoje słowo będzie lampą na mojej ścieżce.

Chwała Panu!


14 stycznia 2024 r. (II Niedziela zwykła B)

Duchu Święty, prowadź!

Że też nie mieli o co zapytać, tylko o to, gdzie mieszka. Jezus za to chętnie udziela im odpowiedzi i bez jakiegokolwiek skrępowania pokazuje gdzie jest Jego dom. Ale na fragmenty Ewangelii według świętego Jana warto popatrzeć jeszcze tak, jakby zawierały drugie dno. Cała działalność Jezusa była objawianiem ludziom domu Ojca. Kto chciał słuchać Jezusa, ten mógł mieć z pierwszej ręki wyobrażenie o tym, jak tam jest: tam rządzi miłość, dobroć, dostatek, radość, miłosierdzie. Jeśli pytamy się Jezusa jak jest w Jego domu to On nam chętnie odpowiada swoim nauczaniem, swoją Ewangelią, swoim życiem. A to sprawia, że i my pragniemy mieszkać tam, gdzie On.

Czy autentycznie pragnę nieba jako królestwa Boga, gdzie rządzi miłość? Co nie podoba mi się w nauczaniu Jezusa i dlaczego nie chcę tego nauczania zastosować?

Boże, pozwól mi każdego dnia coraz bardziej pragnąć nieba.

Chwała Panu!


13 stycznia 2024 r. (Sobota I tyg.zw)

Duchu Święty, prowadź!

Skupieni jesteśmy wyłącznie na swoich sprawach: dbaniu o dom i rodzinę, zdobywaniu pieniędzy, na szkole, na studiach, pracy zawodowej, awansach itd. Można wymieniać niemal w nieskończoność. Również Mateusz był skupiony na swoich sprawach. Ale gdy spotkał Jezusa, poznał prawdziwe piękno świata, poszerzył swoje perspektywy, swoim działaniom nadał sens dalszy, niż tylko swoje własne utrzymanie. Jego starania zaczęły mieć zbawienny wymiar. Dzisiejsza Ewangelia pokazuje nam, że naprawdę warto zająć się także swoim zbawieniem: powierzeniem się Jezusowi, zaufaniu wobec Niego, pracy nad sobą, nawróceniu i porzuceniu grzechów. Wówczas Jezus nada słodycz goryczy naszej codzienności.

Czy jestem gotowy przewartościować swoje dotychczasowe dążenia tak, aby zbawienie stało się dla mnie najważniejsze? Co przeszkadza mi w codziennej bliskości z Jezusem?

Boże, obdarz mnie łaską pragnienia codziennego nawracania się.

Chwała Panu!


12 stycznia 2024 r. (Piątek I tyg.zw)

Duchu Święty, prowadź!

Każdy z nas zna pewnie kogoś obłożnie lub nieuleczalnie chorego. Każdy z nas zna też przynajmniej jedną osobę, o której możnaby powiedzieć, że jest upartym i złośliwym grzesznikiem, który, gdy słyszy o Bogu i Kościele, potrafi jedynie zeń drwić. Jezus Chrystus ma moc uzdrawiania ciała i duszy. Gdy obecni wokół Jezusa ludzie ujrzeli uzdrowionego paralityka, który wstaje, bierze swe nosze i idzie do domu, musieli się niebywale zadziwić. W obliczu tak spektakularnego cudu rozum i ciało doznają swoistego szoku: rozum milczy, przestaje nawet pytać „co tu się właściwie wydarzyło?”, oczy i usta rozwierają się, jak gdyby człowiek miał za mało zmysłów do ogarnięcia wydarzenia, albo też jak gdyby człowiek chciał krzykiem wyrazić wyjątkowość zdarzenia, jakie dane mu było oglądać. Ale stopień przyjęcia przez nas łaski Bożej decyduje o tym, czy uczestnicząc w podobnym wydarzeniu przejdziemy obok obojętnie, czy pozwolimy kwitnąć naszej wierze, a rozumowi zachwycić się nieogarniona wszechmocą Boga.

Jaką postawę przyjmuje wobec współczesnych cudów? Czy dziękuję Bogu za dziejące się w mojej codzienności małe cuda?

Boże, daj mi zachwycić się Twoją mocą i Twoimi cudami.

Chwała Panu!


11 stycznia 2024 r. (Czwartek I tyg.zw)

Duchu Święty, prowadź!

Dlaczego kapłanowi, a nie na przykład lekarzowi, czy jakiemuś innemu ówczesnemu specjaliście od fizycznego zdrowia? I Jezus, i ten uzdrowiony wiedzieli, że uzdrowienie, które się dokonało jest sprawą wiary i zaufania mesjańskiemu posłannictwu Jezusa. Można jedynie przypuszczać jaką reakcję uzdrowienie tego trędowatego wywołało u kapłanów. Co pomyśleli, gdy zobaczyli, że ten uzdrowiony składa ofiarę w Świątyni za swoje oczyszczenie? Dziś niektórzy z politowaniem spoglądają na ludzi, którzy modlą się o dar zdrowia dla bliskich sobie osób. A jaką reakcję, uczucia, postawy ci modlący się wywołują we mnie? Jeśli jestem człowiekiem wierzącym to naturalnym odruchem powinno być dołączenie do modlitwy tych, którzy Bogu ufają w pierwszej kolejności.

Czy stać mnie na to, by wesprzeć w modlitwie kogoś modlącego się? Czy potrafię uszanować ludzi zawsze pokładających ufność w Bogu?

Boże, pomóż mi brać przykład z Twoich Świętych.

Chwała Panu!


10 stycznia 2024 r. (Środa I tyg.zw)

Duchu Święty, prowadź!

Czy rzeczywiście, gdy ktoś z moich bliskich się rozchoruje, modlę się o zdrowie dla tej osoby? Łatwiej jest nam ufać lekarzowi, lekom, tak zwanym domowym sposobom, własnej intuicji, doświadczeniu, a co gorsza znachorom,wróżkom, domorosłym uzdrowicielom. Ale czy potrafię zaufać Panu Bogu, którego w modlitwie proszę o zdrowie dla kogoś? Czy mam świadomość, że rzeczywiście rozmawiam z żywym Bogiem, który może dla mnie zrobić wszystko, czy może jednak gdzieś z tyłu głowy mam twierdzenie, że modlitwa to jakaś nieskuteczna ostateczność? Jakże często w sytuacjach skrajnych mówimy sobie „została mi już tylko modlitwa”. Brzmi to najczęściej tak jakbyśmy odmawiali sensu modlitwie, tak jakbyśmy odmawiali jej skuteczności, bo przecież zrobiliśmy już wszystko i nie uzyskaliśmy pożądanych efektów. Wówczas myślimy, że ta ostateczność w formie modlitwy nic nie daje. Tymczasem modlitwa powinna być czymś pierwszym, czymś towarzyszącym wszystkim działaniom, jakie podejmujemy. Pan Bóg chce towarzyszyć nam i pomagać, ale nie będzie robił wszystkiego za nas bo nie będzie łamał naszej wolności, na której tak bardzo nam zależy i która jest dla nas tak cenna.

Czy w trudnych chwilach proszę Boga o pomoc? Czy powierzam Mu wszystkie swoje działania, aby On je wspierał swoją mocą? Czy może tylko traktuje Boga jako rozpaczliwą i bezsensowną ostateczność, w dodatku zanosząc prośby bez wiary?

Boże, pomóż mi zaufać w pierwszej kolejności Tobie .

Chwała Panu!


9 stycznia 2024 r. (Wtorek I tyg.zw)

Duchu Święty, prowadź!

Ktoś mógłby zapytać czy Jezus rzeczywiście jest wysłannikiem Bożym. Przecież każdy może twierdzić, że ma jakąś władzę. Każdy też może zachowywać się jak władca wydając rozkazy, czy ustanawiając jakieś swoje zasady i kazać je przestrzegać innym. Ale Jezus pokazał, że Jego władza jest prawdziwa. Po pierwsze bowiem nikt nie jest w stanie się jej oprzeć, a po drugie władza Jezusa jest wyłącznie dla dobra człowieka, dla jego zdrowia, dla jego ratunku. Spotykają nas w życiu różne trudne sytuacje i wówczas pytamy „gdzie jest Bóg?” Nie zdajemy sobie jednak sprawy z tego, że ta trudna sytuacja może być lepsza dla naszego zbawienia, niż okoliczność, w której tej trudnej sytuacji nie doświadczamy. Człowiek, którego dręczył zły duch potrzebował ratunku w postaci wyrzucenia z niego tego złego ducha. Zaś ludzie, którym było dane widzieć cud Jezusa na tym dręczonym człowieku, potrzebowali zobaczyć coś tak spektakularnego jak opętanie i uzdrowienie z opętania.

Czy potrafię uwierzyć w prawdomównego Boga bezwarunkowo, bez jakichś dowodów? Dlaczego ja sam jestem wierzący albo dlaczego jestem niewierzący?

Panie, ogarnij mnie swoją łaską.

Chwała Panu!


8 stycznia 2024 r. (Poniedziałek I tyg.zw)

Duchu Święty, prowadź!

Cały czas musimy być świadomi tego, że Królestwo Boże nadchodzi. Nie możemy anie na chwilę zapomnieć o tym, że każda nasza chwila może być ostatnią i lada moment możemy spotkać Boga twarzą w twarz. Wówczas porozmawiamy zNim o naszych wyborach. I tutaj nie ma mowy o jakimkolwiek straszeniu. Nie ma się czego bać. Bać się powinniśmy raczej sytuacji, w której się od Boga oddzielamy, odłączamy. Dlatego wciąż musimy być czujni i baczyć, by nasz wzrok był zawsze utkwiony w Bogu. Skończył się już czas, który uobecniał nam pierwsze przyjście Zbawiciela w ludzkim ciele. A dzisiejsze Ewangelia – pierwszego dnia zwykłego w ciągu roku wydaje się przypominać „Zbawiciel przyszedł na ziemię, ale On przyjdzie powtórnie”. A zatem nie należy się Boga bać, ale cały czas uświadamiać sobie prawdę, że On nas kocha i zrobi wszystko, na ile mu pozwolimy, by nas nie stracił.

Czy każdego dnia weryfikuję moje ukierunkowanie ku Bogu? Co powstrzymuje mnie przed życiem według Jego nauki?

Boże, nie pozwól mi nigdy odłączyć się od Ciebie.

Chwała Panu!


7 stycznia 2024 r (Niedziela Chrztu Pańskiego)

Duchu Święty, prowadź!

Jan nie czuł się godny rozwiązać rzemyka u sandałów Jezusa! Poetycko brzmiące zdanie. Możnaby nawet się zastanawiać nad tym, czy autentyczne. Jednak Jan miał jak najbardziej świadomość tego, że choć jest bliskim krewnym Jezusa, to między nimi zionie ogromna przepaść. Sam Zbawiciel mówi o nim, że najmniejszy w Królestwie Niebieskim większy jest niż on. Jak więc rozumieć całą tę na pierwszy rzut oka skomplikowaną hierarchię? Jan jest jednocześnie największy wśród ludzi i najmniejszy wśród mieszkańców nieba. Można zatem podejrzewać, że jest jakoś pomiędzy Aniołami a Świętymi. Ale zostawmy to teologom. Bardziej musimy się zatroszczyć o to, byśmy – słuchając Jana oraz Jezusa – sami znaleźli się w niebie, choćby na ostatnim miejscu.

Czy znam i staram się wypełniać w moim życiu wskazania zawarte w Biblii, zwłaszcza w Ewangelii? Czy żałuję i pilnie szukam oczyszczenia, gdy któreś z tych wskazań naruszam?

Boże, pomóż mi wypełniać tylko to, co w Twoich oczach jest sprawiedliwe.

Chwała Panu!


6 stycznia 2024 r. (Uroczystość Objawienia Pańskiego)

W imię Trójcy Świętej. Amen.

Ciągle czegoś szukamy: zgubionej rzeczy, informacji w Internecie, nowej pracy, nowych rozwiązań technologicznych, odpowiedzi. Żyjemy w czasach, w których nie musimy szukać Jezusa daleko, jest On bowiem obecny cały czas w Najświętszym Sakramencie w tabernakulum we wszystkich kościołach na świecie. Mamy to szczęście, że żyjąc w Polsce mamy do kościoła najczęściej mniej niż 5 km. Można ten dystans przejść piechotą. Ale co tak naprawdę oznacza „szukać Jezusa”. To zadać sobie pytanie: czy Jezus jest Królem mojego życia, czy objawił mi się jako mój Zbawiciel? Czy jest Kimś najważniejszym w moim życiu i kogo mogę nazywać Panem? Czy gdybym zobaczył niemowlę i by ktoś mi powiedział, że jest to Mesjasz Pan, to czy bym Mu sie pokłonił czołem dotykając ziemi? Tak ciężko czasami odmówić mi „Zdrowaś Maryjo”, czy pokłonić się Jezusowi w Najświętszym Sakramencie. Skąd więc pewność, że znajdę w sobie dostatecznie tyle miłości i woli, by pokłonić się Mu, gdy przyjdzie na końcu czasów?

Niech Cię wielbią, Panie, wszystkie narody ziemi. Bądź uwielbiony Ty, który objawiasz wprost prawdę o sobie i o zbawieniu, które przynosisz.


5 stycznia 2024 r.

Duchu Święty, prowadź!

Natanael, będąc pod figowcem, musiał jakoś zwrócić uwagę Jezusa na siebie. Intuicyjnie jednak uświadamiamy sobie, że w momencie przebywania pod tym drzewem, był daleko od Jezusa. Wielkie zaskoczenie i gorące wyznanie wiary Jezusowi pokazują, jak znaczącego cudu doświadczył. Być może pod tym figowcem Natanael się modlił, a Jezus, będąc nieprzerwanie Synem Bożym, usłyszał słowa jego modlitwy, wejrzał na jego wiarę i pochwalił pokorę. Wydaje się nam czasem, i tego też się czasami boimy, że Jezus widzi wszystko, co robimy złego. Owszem widzi, lecz nie patrzy z gniewem, tylko z miłością i smutkiem. Ale widzi też to, co robimy dobrego, widzi naszą modlitwę, troskę, strach, radość, szczęście. I chce nam towarzyszyć – widzieć częściej w nas kogoś, w kim nie ma podstępu.

Czy potrafię moja codzienność przeżywać w Bożej obecności? Czy modlę się aktami strzelistymi w różnych porach dnia?

Boże, zabierz z mego serca fałsz i obłudę.

Chwała Panu!


4 stycznia 2024 r.

Duchu Święty, prowadź!

Cichy, niewinny, pokorny, bezbronny, a przy tym bardzo zdystansowany, tak jakby pokładał ufność w czymś lub w kimś większym od niego samego, tak jakby wiedział, że jego życie nie zależy od niego – takie wrażenie może sprawiać mały baranek, stworzenie nieagresywne, płochliwe i bezbronne. Dlaczego więc Jezus został porównany do tego zwierzęcia? Podobnego porównania użył już Izajasz 600 lat wcześniej. Według wizji tego proroka Mesjasz miał być właśnie Kimś cichym, niestawiającym oporów wobec tych, którzy zadają Mu cierpienie, niemym wobec tych, którzy chcą Go zabić na podstawie fałszywego oskarżenia. Człowiek współczesny wielekroć bije Jezusa: nieadekwatnie agresywnym szukaniem sprawiedliwości, poniżaniem bliźnich, kłamstwem, gniewem, brakiem miłości, brakiem naleznej czci i kultu Boga. Potrafimy wesoło śpiewać kolędy, rozczulać się nad stajenką i żłóbkiem, ale czy szanujemy Tego, którego nauki tak często lekceważymy?

Czy słucham Jezusowych wskazań z Ewangelii? Czy zdaję sobie sprawę z tego, że Dzieciątko na sianku to Mesjasz, który umarł za mnie w okrutnych męczarniach, bym mógł cieszyć się niebem?

Boże Nowonarodzony, pomóż mi widzieć w Tobie mojego Zbawiciela.

Chwała Panu!


3 stycznia 2024 r (Wsp.dow. Najświętszego Imienia Jezus)

Duchu Święty, prowadź!

Duch Święty sprawia w nas skutki zbawczego posłannictwa Jezusa. Chrzest, który w większości otrzymaliśmy jako małe dzieci, zanurza nas w męce Jezusa Chrystusa po to, abyśmy mieli płynące z tej męki odpuszczenie grzechów. I ktoś by mógł zapytać „po co w takim razie spowiedź, skoro Jezus swoją śmiercią zgładził wszystkie grzechy wszystkich ludzi?”. Spowiedź jak i wszystkie sakramenty są raczej potrzebne nam, abyśmy świadomie i dobrowolnie odpowiedzieli na Bożą miłość, której świadectwem jest posłannictwo Jezusa. Sakramenty są zatem konieczne abyśmy mogli przyjąć właśnie dobrowolnie i świadomie wszystko, co Bóg dla nas przygotował. Skutki zbawczej męki Jezusa są dla wszystkich, ale Bóg nie chce nas do niczego zmuszać i oczekuje naszego ustosunkowania się do tego, do czego nas zaprasza.

Czy świadomie korzystam z sakramentów? Czy podchodzę poważnie do sprawy swojego nawrócenia zwłaszcza, gdy korzystam z sakramentu pokuty i pojednania?

Boże, kształtuj mnie według Twojego zamysłu.

Chwała Panu!


2 stycznia 2024 r. (Wsp.obow. śww. Bazylego Wielkiego i Grzegorza z Nazjanzu, biskupów i doktorów Kościoła)

Duchu Święty, prowadź!

Jan odczytywał swoje posłannictwo w jednej tylko kategorii: przygotować ludzi na przyjście Zbawiciela, które już blisko. Obecnie trwamy w radości z przyjścia Zbawiciela w ludzkim ciele, ale czy pamiętamy o tym, że przyjście Zbawiciela nie ogranicza się tylko do narodzin w Betlejem co roku ckliwie przeżywanych jako wpatrywanie się w stajeneczkę z żłóbeczkiem? To w dalszym ciągu oczekiwanie na ostateczne przyjście Jezusa, oczekiwanie na moment zdania sprawy z tego jak wykorzystaliśmy dane nam życie. Fakt, że jest już po świętach Bożego Narodzenia nie może być powodem, dla którego zapominamy o ciągłej konieczności miłości względem Boga, bliźnich i konieczności ciągłego nawracania się.

Czy pamiętam o obowiązku nieustannego czuwania i nawracania się? Czy mam świadomość, że koniec świata może nastąpić w każdej chwili, np. za godzinę lub w najbliższe Boże Narodzenie?

Boże, pomóż mi wytrwale szukać Twojej woli.

Chwała Panu!


1 stycznia 2024 r. (Uroczystość Świętej Bożej Rodzicielki Maryi)

W imię Trójcy Świętej. Amen.

To, że dziś obchodzimy Najstarsze święto maryjne w Kościele oznacza, że Maryja jest po Synu Bożym czołową osobą w naszej religii. Nie można mówić, że jest boginią, nie jest też pośredniczką w porządku zbawczym, nie jest też wspóodkupicielką. Niemniej, owszem, bez Niej nie byłoby tajemnicy Wcielenia, jaką znamy, nie byłoby bez Niej zbawienia i odkupienia. Być może Bóg inaczej zorganizowałby dzieło odkupienia i zbawienia człowieka. Ale choć te „wielkie” tytuły nie mogą przysługiwać Maryi to jest tytuł, którym Ona sama chce być tytułowana a którym pierwszy tytułował Ją Syn Boży. Ten tytuł to „Matka”, „Rodzicielka”. Ona zrodziła Dawcę Życia. A w Nim jesteśmy Jej dziećmi. Przez Jej Syna jesteśmy przybranymi Dziećmi Boga. Maryja chce być naszą Matką, zaś Bóg chce być naszym Ojcem i po to zesłał Syna, by nas przekonać o swojej miłości do nas.

Czy świadomie i praktycznie przeżywam tajemnicę mojego dziecięctwa Bożego? Czy staram sie moje życie uczynić odpowiedzią na Bożą miłość?

Boże pokoju, błogosław nam na wszystkie dni życia!

Bądź uwielbiony, Boże, za Twoją opiekę nad nami w każdym czasie, w każdym roku, przez całe nasze życie!


31 grudnia 2023 r. (Niedziela Świętej Rodziny)

Duchu Święty, prowadź!

Święto Świętej Rodziny jest świętem, na które większość ludzi nie zwraca większej uwagi. Jest to święto niejako w cieniu uroczystości Narodzenia Pańskiego. Jest to święto bardzo przypominające zwykłą, cotygodniową niedzielę, taką, jak każda inna. Ale być może ten fakt odzwierciedla życie Świętej Rodziny. Święta Rodzina nie wyróżniała się spośród innych rodzin Nazaretu. Józef pracował w warsztacie ciesielskim, Maryja zajmowała się domem. Jezus, gdy był mały, bawił się przy Nich lub z innymi dziećmi, a w nieco starszym wieku pomagał Józefowi. Zwykła rodzina, a jednocześnie wyjątkowa i święta. Każda rodzina powinna być święta. Także dziś, kiedy rodziny są atakowane jako coś staroświeckiego, zamkniętego na postęp; kiedy rodzinom wystawia się karykaturę w postaci związków homoseksualnych, na co zresztą masa ludzi daje się nabrać, gdy mówi się, że przecież to jedna z form prawdziwej, czułej i dobrej miłości. Naszym zadaniem jest dziś bronić rodzin jako ostoi normalności i bezpieczeństwa, a nawet ostoi podstaw świata.

Jak odnoszę się do swojego współmałżonka? Czy mój stosunek do dzieci jest poprawny? Czy pamiętam, by każdego dnia powierzać swoją rodzinę Bogu?

Jezu, Maryjo, Józefie, otoczcie opieką moja rodzinę.

Chwała Panu!


30 grudnia 2023 r. (Szósty Dzień Oktawy BN)

Duchu Święty, prowadź!

Dlaczego liturgia stawiam dziś przed oczami córkę Fanuela, prorokinię? Czym wsławiła się ta wyjątkowa postać i czego może ona nas dziś nauczyć? Niewątpliwie jej życie było wielkim wypełnianiem woli Bożej, a w tym szczytowym momencie historii Anna okazała się znakiem wypełnienia Bożych obietnic. Przez całe życie służyła Bogu, tj. wypełniała Jego wolę, czyli zbliżała ludzi do zbawienia modląc się i poszcząc za siebie i za innych na chwałę Boga. Służba Bogu przejawia się zatem nie tylko w wielkim aktywizmie: akcjach ewangelizacyjnych, tłumnych spotkaniach młodzieży, wielkich festynach kościelnych, organizowaniu emocjonalnych spotkań, czy tzw. czuwań. Anna odkryła jaka forma służby Bogu jest jedną z najskuteczniejszych: nie rozstawać się ze Świątynią i służyć Bogu w postach i modlitwach. Wielki zachwyt i uniesienie prorockie ogarnęły Annę, gdy Słowo, które stało się ciałem przyszło do swojej własności: do ludu oddanego Bogu, ludu, który gromadzi się w Świątyni, który staje się Jego Świątynią.

Czy pamiętam, że ziemska świątynia jest szczególnym miejscem przebywania Boga? Czy każdego dnia dbam o miejsce dla Jezusa wśród moich najbliższych, przyjaciół i znajomych? Czy wsłuchuje się w głos Boga, któremu mam służyć?

Panie, pomóż mi znaleźć dla Ciebie właściwe miejsce.

Chwala Panu!


29 grudnia 2023 r. (Piąty Dzień Oktawy BN)

Duchu Święty, prowadź!

Jakie to są te zamysły wielu? Śmierć Jezusa uwiarygodniła Jego nauczanie, a Jego zmartwychwstanie przypieczętowało Jego posłannictwo i skuteczność słów. Miecz przenikający duszę Maryi rozumieć można dwojako. Ale prawda płynąca z śmierci i zmartwychwstania Jezusa odsłania zakłamanie świata dotąd żyjącego w niewoli grzechu. Maryja szczególnie boleśnie przeżyła śmierć Syna. Ale w sercu rozważała wszystko, co do tej pory Bóg Jej objawił, także słowo Jej Syna. Słowo Boże jak miecz przenika Jej serce. A w chwili boleści i Ona poznała, że to, co mówi Jej Syn jest prawdą odnawiająca świat.

Czy pozwalam Słowu Bożemu przeniknąć moje serce? Czy żyję według tego, co Bóg objawia jako swoją wolę?

Boże, otwórz moje serce na Twoją prawdę.

Chwala Panu!


28 grudnia 2023 r. (Święto Świętych Młodzianków, Męczenników)

Duchu Święty, prowadź!

Wielu ludzi, szukając odpowiedzi na to czy Bóg istnieje, stawia zarzut, że gdyby Bóg istniał, nie dopuściłby do wojen, cierpienia, chorób a wszystkich by „jak leci” uzdrawiał, ratował przed kataklizmami, nie byłoby cierpienia, bólu, wojen. A skoro to całe zło panoszy się na świecie, to na pewno Bóg nie istnieje. Tylko czy rzeczywiście w dobrym kierunku płyną te zarzuty? W dzisiejszej Ewangelii widzimy, że to nie Jezus jest przyczyną cierpienia młodzianków. To złość i gniew Heroda i nienawiść do Jezusa, który ma rzekomo zagrozić jego władzy, są przyczyną tego cierpienia. Człowiek uczciwie wierzący wie, że cierpienie nie jest wynikiem złośliwości Boga, ale wręcz odwrotnie: człowiek doświadczający cierpienia wie, że jeśli zwróci się do Boga, to cierpienie skutecznie ustanie prędzej czy później. Dziś Młodziankowie cieszą się chwałą nieba. I choć wielu w to nie wierzy, to ich chwała i zasługa są niezaprzeczalne.

Jak często oskarżam Boga za zło, które mnie dotyka? Czy ulegam pokusie odrzucenia Boga jako mojego jedynego dobroczyńcy?

Boże pomóż mi dostrzegać dobro i walczyć z pokusami.

Chwała Panu!


27 grudnia 2023 r. (Święto św. Jana Ewangelisty)

Duchu Święty, prowadź!

Dziś w Ewangelii słyszymy o Zmartwychwstaniu, a przecież trwamy w oktawie Bożego Narodzenia. Dlaczego nie słuchamy tylko o radości Narodzenia, a wracamy myślą do faktu śmierci Jezusa i Jego Zmartwychwstania. Czy nie jest to z drugiej strony uprzedzanie faktów? Przecież na rozważania o śmierci i zmartwychwstaniu Jezusa przyjdzie jeszcze pora. Otóż nie byłoby świętowania Bożego Narodzenia, gdyby nie radość Zmartwychwstania Zbawiciela. Nie nazywaliśmy Zbawicielem Nowonarodzonego, gdyby nie fakt Jego śmierci za nasze grzechy i dla naszego zbawienia i uświęcenia. Jan zaświadcza o jednym i drugim – w całej głębi ukazuje znaczenie narodzin i zmartwychwstania Jezusa. Z kolei nie znalibyśmy tego znaczenia, gdyby nie miłość Jana, jaką okazuje Zmartwychwstałemu i tym, którzy zostali nazwani Dziećmi Bożymi opisując wszystko na kartach swej Ewangelii.

Czy Boże Narodzenie przeżywam świadomie, czy tylko ckliwie? Czy miłość, o której tak wiele mówię podczas świąt jest prawdziwa, czy tylko chwilowa jak emocje które jej towarzyszą?

Boże, pomóż mi być konsekwentnym.

Chwała Panu!


26 grudnia 2023 r. (Święto św. Szczepana, męczennika)

Duchu Święty, prowadź!

Szaweł i jego towarzysze pałali szczególnie potworną nienawiścią. Ileż musi być jadu i zła w sercu człowieka? Zaciśnięte pięści i zęby, zatkane uszy, gniew i złość – to wszystko „pomagało” mordercom nie słyszeć imienia Jezusa, za które Szczepan umierał. Ale śmierć Szczepana to dowód po pierwsze na prawdziwość słów Jezusa z dzisiejszej Ewangelii – wyznawcy Jezusa delikatnie mówiąc nie mają lekko. Po drugie historia chrześcijaństwa nie jest sympatyczną bajką dla dzieci. Są to twarde dzieje ludzi, którzy poznali i uwierzyli prawdzie niedotykalnej zmysłom – Bóg jest i chce zbawić człowieka, kocha go i chce być Bogiem bliskim.

Jak traktuję i przeżywam moją wiarę? Co jestem w stanie, a czego nie jestem w stanie oddać Jezusowi

Boże, pomóż mi zawsze wierzyć w Ciebie nie tracąc sprzed oczu Twojej prawdy.

Chwała Panu!


25 grudnia 2023 r. (Uroczystość Narodzenia Pańskiego)

W imię Trójcy Świętej. Amen.

Oby się nie okazało, że nasze domy stały się gospodami, gdzie się je, pije, oddaje rozrywkom, śpi i chroni przed deszczem, a gdzie nie ma miejsca dla Świętej Rodziny. Oby się nie okazało, że jedyne, co możemy dać Bogu to brudny kąt gdzieś poza domem. Obyśmy nie wyrzucali: krzyża, obrazów, gromnicy, różańców, medalików gdzieś do garażu, szopki, czy nawet na śmietnik. Oby nasza dusza nie była nigdy miejscem, gdzie Jezus nie znajdzie godnego zamieszkania. Obyśmy, gubiąc się w marketingowo-świątecznym blichtrze, nie zagubili naszej tożsamości płynącej z Krzyża Świętego, którym Nowonarodzony niebawem uwielbi Ojca i zgładzi nasze grzechy. Obyśmy pamiętali, że jedyne, co pewne to spotkanie z Panem oko w oko. Spojrzy wówczas z miłością i zapyta „czy przyjąłeś Mnie?”.

Czy na poważnie czytam słowa Pisma Świętego? W jaki sposób zapraszam Jezusa do siebie?

Dziękuję Ci, Panie za Twoje narodzenie, odpuść mi grzechy i przygarnij przez tajemnicę Twojego Krzyża.

Chwała Panu!


24 grudnia 2023 r. (IV Niedziela Adwentu)

Duchu Święty, prowadź!

Maryja nie pyta o towarzyszące cudom znaki. Pyta jedynie o sposób działania Boga w Jej życiu. Zachariasz chciał znaków, Maryja natomiast okazuje zdumienie i jednocześnie pokornie przyznaje, że nie rozumie tego, co ma się stać. Na wszystko się jednak godzi. Zachariasz zaś w żadnym momencie nie powiedział „niech mi się stanie według Bożego słowa”. Zachariasz przez swą słabą wiarę został dotknięty utratą umiejętności mowy na dziewięć miesięcy. I tak nie była to kara zbyt dotkliwa. Być może nawet pozwoliła osobom postronnym wiarę wzmocnić. W naszej codzienności popełniamy wiele drobnych błędów, za które trzeba później zapłacić w rozmaity sposób. Bywa też, że spotykają nas miłe fakty jeśli postępujemy dokładnie według Bożej woli, czy instrukcji przełożonych. Ileż dobra by nas spotkało, gdybyśmy zawsze chcieli słuchać Boga.

Czy każdego dnia proszę Boga o pomoc w wypełnianiu Jego woli? Kogo obwiniam za swoje niepowodzenia?

Panie, pomnóż we mnie ducha posłuszeństwa.

Chwała Panu!


23 grudnia 2023 r. (Sobota)

Duchu Święty, prowadź!

Trzeba przyznać, że w przypadku Zachariasza nauczka, za brak wiary Aniołowi, była skuteczna: w momencie nadawania dziecku imienia okazał bezwzględne i stanowcze posłuszeństwo Bożej woli – wbrew jakimś tradycjom, czy konwenansom. Być może zrozumiał, że od tych zbawczych chwil – które z Bożej łaski dane mu było przeżywać – uczestniczy w misterium przerastającym wielekroć to wszystko, czym dotąd żył. Dlatego może postanowił poddać się woli Bożej. Nie potrzebujemy jednak znać dokładnych motywów jego decyzji. Widzimy jednak na przykładzie tego kapłana, że warto poddać się woli Bożej i współpracować z Bożą łaską. Bóg zawsze jest po stronie tych, którzy pragną zbawienia.

Jak często ufam bardziej ślepemu biegowi zdarzeń niż miłosierdziu Boga? Czy nie uciekam się do grzechu, by coś okazało się łatwiejsze, drogą na skróty?

Boże, naucz mnie być Ci posłusznym.

Chwała Panu!


22 grudnia 2023 (Piątek)

Duchu Święty, prowadź!

Ci, co dotąd w bogactwach pokładali ufność, mają dowód, że to nie ludzie bogaci rządzą światem. Ci, co dotąd byli biedni, wiedzą już, że ubóstwo to nie jest kara ani wyrok. Słabi zaczęli szukać siły gdzie indziej niż dotąd. Silni poznali, że istnieje granica własnej mocy. Hymn Magnificat jest nie tylko hymnem uwielbienia, ale tez wyrazem wiary w to, że od tych zbawczych chwil świat widzi swój cel, staje się uporządkowany. Świat odkrywa swój sens. Uwielbienie Boga jest sensem świata.

Za co pragnę uwielbiać Boga? Czy uwielbiam Boga także za małe cuda w codzienności?

Boże, pomóż mi wielbić Ciebie.

Chwała Panu!


21 grudnia 2023 r. (Czwartek)

Duchu Święty, prowadź!

Skąd ten głośny okrzyk? Co on miał oznaczać? Czasami czytając Ewangelię możemy zderzyć się z własnym przekonaniem o tym, że jest ona napisana w stylu pozbawionym emocji, spontanicznych uniesień, prostego zachwytu, zdziwienia, czy po prostu radości. Ale zwróćmy uwagę, że sama Elżbieta wyznaje swoje przekonanie, że Jan Chrzciciel, który jest w jej łonie, doznał radości słysząc głos Maryi. W spotkaniu z Bogiem mogą towarzyszyć nam emocje, nie wolno jednak na nich samych budować z Nim relacji, gdyż emocje są, a po chwili ich nie ma, są bardzo nietrwałe. Trwałe jest jednak to, co emocje wywołuje. Ten moment, gdy emocje już ustają jest swoistym sprawdzianem relacji, odpowiedzią na pytanie czy jesteśmy w stanie darzyć się miłością pomimo braku emocji, a nawet czasami wśród emocji negatywnych.

Jakie miejsce w moim życiu zajmują emocje? Czy staram się panować nad nimi? Czy nie buduje swojej religijności wyłącznie na emocjach?

Panie, uzdrów mój stosunek do bliźnich.

Chwała Panu!


20 grudnia 2023 r. (Środa)

Duchu Święty, prowadź!

Któż z nas, zanim podejmie decyzję, najpierw nie zastanawia się o stratach, zyskach, ryzyku? A co z tego będę miał? A czy mi się to opłaca? A czy ja mam na to czas? A czy mi się w ogóle chce? Odpowiedzi na te pytania najczęściej są wymówkami. Czasami boimy się odpowiedzialności, oceniania, opinii. Rzadko chcemy, by dzieło, którego się podejmujemy, zwłaszcza, gdy jest ono jakimś wielkim dziełem, było krytykowane. Maryja nie dokonała takich kalkulacji. Maryia bez wahania powiedziała „niech mi się stanie według Bożego słowa”.

Jakie emocje wzbudza we mnie postawa Maryi? Jak często obliczam swoje zyski i straty, gdy ktoś proponuje mi spełnienie jakiegoś Bożego dzieła?

Panie, uczyń mnie narzędziem w Twoim ręku.


19 grudnia 2023 r. (Wtorek)

Duchu Święty, prowadź!

Zachariaszowi ciężko było po prostu uwierzyć. Chciał otrzymać znak, który zwiastuje mu realizację Bożej obietnicy. Nie był w stanie bez tego znaku ufać Bogu. Być może każdy z nas zareagowałby podobnie. Ale tekst dzisiejszej Ewangelii pokazuje nam, że Bóg oczekuje od nas bezwarunkowej wiary w spełnienie Jego obietnic. Gdy o coś prosimy, za coś dziękujemy lub przepraszamy, powinniśmy bezwarunkowo ufać, że Bóg nas wysłucha. Niestety naszym modlitwom najczęściej towarzyszy bardzo słaba wiara. Zadajemy pytania o znaki, czasami dokonujemy na sobie małe wróżby „jeśli mi się uda jedno, to później uda się drugie…”, może nawet półświadomie zaprzeczamy temu, że Bóg może w nas działać. A wystarczy zaufać.

Czy często poddaje w wątpliwość Boże obietnice? Co przeszkadza mi w bezgranicznej ufności wobec Boga?

Boże, pomóż mi bezgranicznie ufać Tobie.

Chwała Panu!


18 grudnia 2023 r. (Poniedziałek)

Duchu Święty, prowadź!

Ale zaraz. Przecież Mesjasz ma na imię Jezus, a nie Emmanuel. Być może między innymi dlatego Żydzi do dziś oczekują na przyjście Mesjasza. Być może w zderzeniu z tym faktem wielu ludzi porzuca wiarę. Te dwa imiona mają jednak wiele wspólnego. Emmanuel znaczy „Bóg z nami”. To jest istotą zbawienia, a więc posłannictwa Mesjasza – doprowadzić do wiecznej wspólnoty Boga z ludźmi. Imię Jezus znaczy „Bóg zbawia”, czyż zatem w swej najgłębszej treści te dwa imiona nie są tożsame. Oba te imiona są symboliczne. Oba te imiona niosą nadzieję i radość. To Jezus jest Emmanuelem. On pozwala nam być ze sobą na wieki.

Czy chcę być z Bogiem, który jest Bogiem z nami? Czy każdego dnia szukam sposobu na odpowiedź Bogu na Jego zaproszenie do bycia z Nim?

Panie, bądź przy mnie każdego dnia i w wieczności.

Chwała Panu!


17 grudnia 2023 r. (III Niedziela Adwentu „Gaudete”)

Duchu Święty, prowadź!

Właściwie to naturalne, że czujemy się kimś wielkim i ważnym, gdy wykonujemy jakieś wielkie i ważne zadanie. Niejednokrotnie jednak ta duma i poczucie bycia kimś liczącym się staje się pokusą wyniosłości i pychy. Warto wówczas sobie uświadomić skąd pochodzi moja wielkość. Godność, jaką każdy z nas posiada, ma swoje źródło w Bogu. Tak samo godność najdoskonalszego ze stworzeń Bożych, jak i godność przybranego Dziecka Bożego są Bożym darem i zadaniem. Jan Chrzciciel miał wyjątkową świadomość tego, że jego znaczenie i zadanie są w służbie wielkości Boga. Za każdym razem bowiem wskazywał na Chrystusa jako Tego większego, Tego bardziej świętego. Jan wydaje się jakby nie dostrzegać swojej wartości, gdy mówi o sobie, bo ciągle Kimś, na którego należy wskazywać, czyją wielkość podkreślać jest Chrystus.

Jak często miota mną pycha z racji poczucia bycia kimś znacznym? Czy nie gardzę ludźmi, którym w pierwszej kolejności mam służyć?

Boże, daj mi ducha pokory.

Chwała Panu!


16 grudnia 2023 r.

Duchu Święty, prowadź!

Wielu z nas mogłoby się zarzekać, że gdyby teraz, w tej chwili stanął przed nimi Jezus Chrystus, to na pewno by w Niego uwierzyli. Pewnie odpowiednio by Go uczcili i być może nawet zaczęliby Go słuchać. Ewangelia jednak pokazuje prawdę zupełnie odwrotną. Dowodem na to, że Jezus głosił Bożą prawdę jest to, że został odrzucony przez ludzi. Podobnie było wcześniej z Janem Chrzcicielem. Warto zatem zwrócić uwagę na to, że współcześnie ze wszystkich religii i wyznań to Kościół katolicki jest najbardziej prześladowany tak na zewnątrz, jak i wewnątrz. To właśnie czyni Kościół najbardziej wiarygodną wspólnotą bo prawda jest niewygodna, niemodna. Łatwiej jest budować na kłamstwach choć to prędzej, czy później się załamie. Oczywiście nie ulega wątpliwości fakt, że Kościół ma swoje na sumieniu, nie jest wspólnotą doskonałą, gdyż tworzą go niedoskonali ludzie, słabi, wątli i ciągle narażeni na szatańskie podszepty. Ale to właśnie to głoszenie prawdy i zbawienia jest największą ambicją Kościoła katolickiego. Kościół katolicki sam bowiem o sobie mówi, że Jego najwyższym prawem jest zbawienie dusz.

Jaki jest mój stosunek do ludzi, którzy w imieniu Kościoła głoszą prawdę i zbawienie? Czy sam swoim słowem i czynem nie usiłuję zniszczyć Kościoła katolickiego lub zadać mu jakieś rany?

Boze, pomóż mi umiłować niewygodna i szorstką prawdę.

Chwała Panu!


15 grudnia 2023 r. (Piątek II tyg. Adwentu)

Duchu Święty, prowadź!

Nie tylko w czasach Jezusa, ale i dziś ciężko dogodzić gustom ludzi. Z jednej strony wszyscy by chcieli, by Kościół był ubogi i uległy. Z drugiej strony chcieliby, by lśnił, był potężnym reprezentantem moralności i nauki, by po prostu liczył się w świecie. Kościół jednak z jednej strony ma być jak baranek a z drugiej strony jak lew. Co więc powinien reprezentować Kościół? Zbawienie i Prawdę. Zbawienie, czyli wieczną radość, miłość, szczęście, dostatek i spełnienia. Oraz prawdę, która kosztuje, która czasami boli, która jest szorstka i surowa. W innym miejscu w Ewangelii możemy przeczytać zdanie „prawda was wyzwoli” – prawda daje zbawienie. Bóg daje zbawienie. Dzisiejsza Ewangelia przypomina nam te dwie wartości: prawdę, którą w Adwencie słyszymy od Jana i zbawienie, które otrzymujemy od Jezusa. Zarówno Jezus jak i Jan swoim przykładem dowodzą prawdziwości słów „mądrość usprawiedliwiona jest przez swoje czyny”.

Co reprezentuję jako członek Kościoła? Swoją prawdę swoje przekonanie, czy prawdę płynącą z Ewangelii? W jaki sposób daje dowód temu, że wierzę Jezusowi?

Boże, prowadź mnie drogą mądrości.

Chwała Panu!


14 grudnia 2023 r. (Wsp.obow. św. Jana od Krzyża, prezbitera i doktora Kościoła)

Duchu Święty, prowadź!

Człowiek gwałtowny to nie człowiek porywczy, czy ten który się nie kontroluje. Człowiek gwałtowny widzi swój cel. Widzi go bardzo wyraźnie. Jest zdeterminowany. Wie czego chce. Robi wszystko, by ten cel osiągnąć nawet nieprawdopodobnymi, szalonymi, dziwnymi, ale godziwymi drogami. Człowiek gwałtowny stanowczo sprzeciwia się złu. Bez wahania spieszy na pomoc potrzebującym. Dla spełniania woli Bożej nie musi obliczać swoich zysków i strat. Dziś po człowieku gwałtownym możnaby spodziewać się nieopanowanych emocji wynikających z faktu, że rzeczy nie dzieją się tak jak on sobie to wyobraża. Człowiek gwałtowny według zamysłu Bożego to ten, co wręcz w szaleńczy sposób zabiega o zaprowadzenie królestwa Bożego na świecie .

Czy zależy mi na tym, by wola Boza spełniała się na ziemi? Jakie emocje i postawy towarzyszą mi, gdy staje w sytuacji silnych pokus?

Boże, pomóż mi być gwałtownym według Twojego zamysłu.

Chwała Panu!


13 grudnia 2023 r. (Wsp.obow. św. Łucji, dziewicy i męczennicy)

Duchu Święty, prowadź!

Jeśli dotyka nas jakiś trud, obciążenie, cierpienie, to nie mamy wówczas rozpaczać jak to nam źle, jak to nas Bóg ukarał, jak to nas ludzie prześladują. Nie jest naszym zadaniem wylewać łzy, skazywać wszystkiego na stratę, zniechęcać się, załamywać ręce, choć to wszystko wydaje się być tak naturalną i tak powszechną reakcją na to, co dotyka nas złego. Ale prawdomówny Jezus dziś zachęca nas do tego, abyśmy ze swoim obciążeniem i trudem przyszli do Niego, Jemu powiedzieli o naszych problemach. Bez oskarżania, bez zrzucania na Niego winy, ale z prośbą o pokrzepienie. Kto bowiem prosi, otrzymuje. Jednocześnie Zbawiciel zachęca, byśmy nie narzekali i nie rozpaczali, ale spróbowali przyjąć postawę cichości i pokory, która upodobni nas, słabych ludzi do Tego, który sam jest nasza mocą. Duch Święty krzepi i pociesza. Wystarczy o Niego poprosić Ojca. A prośba o Ducha Świętego zawsze natychmiast jest realizowana.

Czy proszę Boga, by dał mi Ducha Świętego na różne sytuacje życia? Czy pamiętam, by z problemami udać się do Jezusa i prosić Go o cichość i pokorę na czas przykrych doświadczeń?

Jezu, uczyń serce me według Serca Twego.

Chwała Panu!


12 grudnia 2023 r. (Wsp.dow. Najświętszej Maryi Panny z Guadalupe)

Duchu Święty, prowadź!

Wszyscy jesteśmy podatni na zagubienie. Jest tak wiele pokus wokół nas, że w każdej, najmniej spodziewanej chwili któraś może nas omamić i zgubić. Jezus staje w roli pasterza. Ale nie takiego, jakich najczęściej można było w Jego czasach spotkać – zobojętniałych, niecierpliwych, grzesznych, nie dbających szczególnie o owce – jedna zgubiona owca nikomu nie robiła różnicy. Jezus podkreśla, że jest dobrym Pasterzem. Na Jego słuchaczach zapewne silne wrażenie wywarła jaskrawa różnica między znanym im obrazem pasterza a tym, który malował Chrystus swoją postawą i deklaracją. Owce to oczywiście my, ale nie dlatego, że jesteśmy głupi i nieporadni. Obraz owcy nie stawia marności człowieka w centrum, ale siłę i miłość Jezusa. On bowiem zrobi wszystko, by ratować każdego z nas. Dla Niego każdy ma znaczenie, każdy jest ważny i za każdego odda wszystko włącznie z własnym życiem. Nie może zatem chodzić o to, że jestem bezrozumnym stworzonkiem zdanym na łaskę swoich instynktów. Chodzi raczej o to, że mój Pasterz jest potężny i gdy jestem blisko Niego, gdy Go słucham, nic mi nie grozi.

Czy czytam słowo Boże ze świadomością, że od tego zależy moja wieczność? Czy moje wyznawanie wiary wynika z autentycznej miłości, czy może ze strachu i wyrachowania?

Panie, naucz mnie szczerej miłości.

Chwała Panu!


11 grudnia 2023 r. (Poniedziałek II tyg. Adwentu)

Duchu Święty, prowadź!

Czy oni wzięli paralityka wbrew jego woli? Jeśli paralityk nie mógł mówić, to można tak przypuszczać. Obyśmy mieli w pobliżu kogoś, kto zauważy ewidentne dobro i pomoże nam je osiągnąć – nawet jeśli byłoby to niekoniecznie kontrolowane aktem naszej własnej woli! I ów przyjaciel nie zrobi tego po to, by nas na siłę uszczęśliwić, ale po to, by nas uratować. Czym się kieruje? Wiarą, nadzieją i miłością. Jakże często musimy „zmięknąć” lub dać się sparaliżować, by pozwolić sobie pomóc.

Jak dbam o przyjaźń z tymi, którzy zbliżają mnie do Boga? Czy zależy mi na zbawieniu bliskich mi osób, jednocześnie dalekich od Boga?

Boże, miej w opiece moich przyjaciół!

Chwała Panu!


10 grudnia 2023 r. (II Niedziela Adwentu B)

Duchu Święty, prowadź!

Ostatnie chwile Starego Testamentu. Czy to oznacza, że kończy się coś gorszego, a zaczyna się coś lepszego? Z całą pewnością Jezus przynosi nową jakość przeżywania wiary. Przed Jego przyjściem Jan wzywa do prostowania dróg Panu. Tylko co w tym nadzwyczajnego? Przecież zawsze trzeba się przygotować na przyjście Pana: czy to przed Bożym Narodzeniem, czy to przed paruzją i końcem świata, czy to przed przyjęciem przychodzącego Jezusa w Komunii Świętej. Wciąż powinniśmy przygotowywać ścieżki, niejako ułatwiać Jezusowi drogę dostępu do mojego serca.

Co moje serce przyjmuje z łatwością, a co z oporem? Czy z radością czekam na przyjście Pana w którymkolwiek znaku by przychodził?

Panie, uformuj moje serce.

Chwała Panu!


9 grudnia 2023 r (Sobota I tyg. Adwentu)

Duchu Święty, prowadź!

Znękani, czyli wymęczeni, stłamszeni, poniżeni, obciążeni. Tacy ludzie często czują się niechciani, odepchnięci, marginalizowani, a zatem po prostu porzuceni. Najczęściej nie wiedzą jak wyrwać się z tego marazmu, tym bardziej, że za ich stan często odpowiedzialni są inni ludzie. Do takich jednak porzuconych ludzi Jezus wyciąga swoją rękę. Jezus zatem nie jest projekcją słabeuszy, jak wielu tak zwanych mędrców chciałoby uważać. Ale jest autentyczną ostoją dla wszystkich ludzi, gdyż tak naprawdę każdy człowiek doświadcza jakiegoś zagubienia, znękania i porzucenia. I nawet jeśli ktoś wydaje się być kimś silnym w oczach świata, to zawsze będzie potrzebował kogoś większego, by dać się mu prowadzić jak pasterzowi.

Czy moja pycha nie wpędza mnie w myślenie odmawiające Bogu zaufania? Czy szukam woli Bożej co do mojego życia, czy może sam siebie uważam za najlepszego projektanta swojej codzienności?

Boże, daj mi poznać, że bez Ciebie daleko nie zajdę.

Chwała Panu!


8 grudnia 2023 r. (Uroczystość Niepokalanego Poczęcia NMP)

W imię Trójcy Świętej. Amen.

Łaska Boża może obdarzyć człowieka dobrem w stopniu nieskończonym. Nawet przekraczającym granice tego, co wydawałoby się być powszechne. Człowiek ma różne ograniczenia. I niemal oczywistym jest fakt, że największym ograniczeniem człowieka jest grzech. Ale grzech nie jest dostatecznie wielką przeszkodą dla Boga, by obdarzyć człowieka pełnią łaski. Bóg jest wszechmocny i bez względu na jakiekolwiek ograniczenia, jakie nabywają synowie Adama, wybrał Maryję, aby w stu procentach wypełnić Ją już za życia łaską, którą chce wypełnić każdego z nas na mocy zbawczej męki Jego Syna pozwalając nam wstąpić do Raju. Maryja jest pełna łaski. Nie „pełną z jakimś wyjątkiem”, nie „pełną pomimo grzechu pierworodnego”, ale „pełną w pełni” – do tego stopnia, że „zmaza pierworodna nigdy w Niej nie postała”, co po staropolsku znaczy, że nawet przez chwilę grzech pierworodny nie dotknął jej duszy. Rzeczona zmaza pierworodna dotyczy wszystkich ludzi na mocy dziedziczenia grzechu pierwszych rodziców. Maryja zatem jako wolna od tego schematu na mocy przyszłych zasług Syna Bożego jest pełna łaski. Pełna, a zatem Bóg pozwolił Jej Jego łaską szafować. Kto zawsze jest blisko Maryi, ten wybrał najskuteczniejszą drogę do zbawienia. Maryja wszystkim, którzy są blisko Niej, wskazuje drogę do Jej Syna i skutecznie do Niego prowadzi. Maryja jest Matką Syna Bożego, Maryja jest Matką Eucharystii, Maryja jest Matką nas wszystkich.

Czy zwracam się do Maryi w swoich potrzebach jak do swojej własnej matki? Czy potrafię Maryi zaufać bardziej niż komukolwiek na świecie?

Bądź pozdrowiony Jezu za Twoje Paschalne dzieło, przez które Matka, którą nam dałeś jako naszą Matkę, jest dla nas wzorem i drogą czystości i pełni łaski. Prowadź nas ku sobie!


7 grudnia 2023 r. (wsp.obow. św. Ambrożego, biskupa i doktora Kościoła)

Duchu Święty, prowadź!

Wielu chrześcijan słucha Jezusa, chodzi na Mszę Świętą, może nawet czyta Pismo święte, może nawet je rozważa. Ale z punktu widzenia podążania w ten sposób do zbawienia, samo słuchanie, czytanie i rozważanie to zaledwie budowanie domu na piasku. Być może taki dom przez chwilę będzie stał, być może będzie nawet piękny, ozdobny, na pierwszy rzut oka pożądany. Ale tylko dom budowany na skale, czyli na trwałym fundamencie może zapewnić bezpieczeństwo i trwanie. A tym trwałym fundamentem jest wypełnianie słowa Bożego przy pomocy łaski Bożej. Tylko wtedy można powiedzieć, że człowiek podąża drogą pewną do zbawienia, a podążanie drogą pewną do zbawienia, czyli też wypełnianie wskazań Jezusa jest prawdziwym wypełnianiem woli Bożej.

Czy swoim postępowaniem staram się ukazywać Boga bliźnim? Czy, gdy nie chce mi się okazywać dobra bliźnim, daję dobre świadectwo o tym, jak zależy mi na Królestwie Bożym?

Boże, ukazuj mi zbawienie jako najwyższe dobro, dla którego warto podejmować codzienne staranie.

Chwała Panu!


6 grudnia 2023 r. (wsp.dow. św. Mikołaja, biskupa)

Duchu Święty, prowadź!

Pomnażanie jest czymś dobrym. Właściwym dla Boga i dla tych, którzy oczekują i korzystają z Jego łaski. Złe jest natomiast zbytnie poświęcenie i oddawanie niejako czci nadmiarowi. Nadmiar bowiem jest znakiem tego, że człowiek jedynie sobie ufa i jedynie w sobie pokłada nadzieję. Człowiek wówczas może grzeszyć pychą, gdyż nie widzi pomyślności w niczym innym jak tylko we własnym działaniu, zaradności i sile. A przecież powinniśmy ufać Bogu i Jego zaradności. Choć nieraz wydaje się to być absurdalne to jednak jest sprawdzianem wiary.

Czy ufam Bogu w trudnej sytuacji? Czy świadomie wypowiadam prośby do Boga o opiekę nade mną?

Boże, czuwaj nad moim życiem.

Chwała Panu!


5 grudnia 2023 r. (Wtorek I tyg. Adwentu)

Duchu Święty, prowadź!

Wiele razy wyrażamy tęsknotę za tym, czego nie widzieliśmy, a chcielibyśmy zobaczyć. Niektórzy to pragnienie usprawiedliwiają chęcią otrzymania dowodu na coś. I to mogą być różne rzeczy: jedni by chcieli, by możliwość takiego wglądu pozwoliła na potwierdzenie lub zanegowanie podstaw współczesnej nauki, czy świata w ogóle. Niektórzy chcieliby otrzymać w ten sposób dowód na istnienie Boga lub na Jego nie istnienie. Niektórzy dostęp do ewentualnej wszechwiedzy usprawiedliwialiby pragnieniem naprawienia świata, uwolnienia go od chorób, wojen, głodu. Tymczasem Jezus mówi, że wielu chciałoby widzieć to, co widzą Jego uczniowie: czas odkupienia i zbawienia. Zbawienie bowiem jest powołaniem każdego z nas. Ludzie święci uczestniczą teraz w tym wszystkim, w czym każdy chce uczestniczyć najbardziej. Nikt nie ma lepszego dowodu na cokolwiek i nikt nie ma bardziej precyzyjnej wszechwiedzy o czymkolwiek niż Święci, którym Bóg udziela z tego, co jest Jego. Dla wielu brzmi to jak bajka. Ale warto zdać sobie sprawę z tego, że wiara chrześcijańska obecna w świecie jest niezniszczalna bo sam Bóg ją utrzymuje. Wszystko inne w końcu przemnie.

Komu lub czemu służę w mojej codzienności? Jakie mam oczekiwania względem wieczności?

Boże, nadaj kierunek mym krokom, by droga moja biegła ku Tobie.

Chwała Panu!